Frakcja Wyrzutowa

felietony by Krzysztof Owoc ( Creative Commons )

Archive for the month “Czerwiec, 2018”

Ochotnicze Rezerwy Urzędu Bezpieczeństwa

Teksty Dawida Techmana i Przemysława Kuchcickiego w najnowszym numerze Naszych Wschowskich Spraw są unikatowym zapisem stanu paniki po próbie usunięcia ze stanowiska Przewodniczącej Rady Miejskiej we Wschowie za pomocą teczki „wyprodukowanej” przez SB.

Wbrew temu co pisze pan Techman (nadal osobiście uważam, że teksty sygnowane jego imieniem piszę za niego ktoś inny) artykuł pod którym podpisał się on i Kuchcicki czyli TW „LEDA” – przewodnicząca rady współpracowała z SB!!! nie jest jedynie informacją o istnieniu teczki, w której można znaleźć nazwisko pani Knaflewskiej – Walkowiak. Już sam tytuł przekazuje czytelnikowi konkretną tezę. Jeśli wysłuchamy jeszcze wypowiedzi Przemysława Kuchcickiego dla TVMaster – ,,Jeśli napisała, że nie współpracowała, to tutaj mijamy się z prawdą (…)Ja wątpliwości nie mam. Mamy tę różnicę, że ja tę teczkę widziałem”, czy dla Radia Zachód – ,,W oświadczeniu lustracyjnym, przed wyborami samorządowymi w 2014 roku, pani Hanna Knaflewska – Walkowiak stwierdziła, że nie była tajnym współpracownikiem, a to jest nie prawda – powiedział Przemysław Kuchcicki dziennikarz czasopisma i radny gminy Wschowa”to politowanie budzi gorączkowe przez dwie szpalty zapewnianie, że tekst, który spółka Techman i Kuchcicki sygnowała wspólnie jest tylko tekstem informacyjnym a nie skazującym.

Wyjątkowo podłą i w sumie firmową dla tego środowiska jest manipulacja, w której porównuje się zachowanie pani Knaflewskiej z zachowaniem pewnego radnego powiatowego, który złożył mandat – ,,Nie dalej jak rok temu taką sytuację mieliśmy nawet po „sąsiedzku” w radzie powiatu. Tam, o czym większość wschowian wie, z powodu stwierdzenia ISTNIENIA teczki, radny zrezygnował z pełnienia mandatu.” Co na to prawda i sam radny –  ,,Złożyłem zgodnie z prawdą oświadczenie lustracyjne i nie zgadzam się z orzeczeniem sądu. Po otrzymaniu wyroku z uzasadnieniem, rozważam napisanie skargi kasacyjnej„. Czyli po stwierdzeniu faktu istnienia teczki odbyła się sprawa lustracyjna, która zakończyła się niekorzystnie dla radnego. Prawa do sądu, domniemania niewinności tego najwyraźniej „dziennikarze” obozu Miłosza Czopka odmówili pani Przewodniczącej.

Artykuł Techmana kończy się kolejnym zapewnieniem, że teczka ISTNIEJE (zaiste rozczulająca jest ta wspólnota umysłów, która w imię niechęci czy też nienawiści  pozwala wierzyć w prawość i szczerość funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa) i  pokazem wisielczej buty – Miał być podobno jakiś proces. Podobno jesteśmy winni. Dlaczego go jeszcze nie ma? (nieprawdaż, że ten akapit to wspaniały prezent dla adwokatów pani Przewodniczącej?)

Już tłumaczę panu Techmanowi. Wspólnota opiera się na poszanowaniu prawa. Wyroków nie wydaje się w redakcjach tylko w sądach. Pisma procesowe nie pisze się na kolanie i nie dołącza się do nich swoich urojeń tylko dowody. I wierzę, że za jakiś czas wszystkie procedury zostaną dochowane i będzie pan zeznawał przed sądem z jakich to powodów uznał pan, że pani Hanna przewodnicząca rady współpracowała z SB. Tak, teczka istnieje. Widziałem ją i na jej podstawie nigdy, przenigdy o nikim nie ferowałbym takich sądów jak np. pan Kuchcicki w cytatach powyżej.

Obok tekstu Techmana jest tekst najśmieszniejszej a jednocześnie najbardziej tragicznej postaci naszego samorządu czyli Przemka Kuchcickiego. Kuchcicki w swoim kawałku prozy cytuje fragmenty teczki czyli raporty pisane przez funkcjonariusza tajnej policji PRL. Są one pisane właśnie przez oficera SB i nie ma w całej teczce żadnego meldunku napisanego własnoręcznie przez panią Knaflewską-Walkowiak. Nie ma zobowiązania do współpracy jest tylko zobowiązanie do zachowania w tajemnicy faktu i treści rozmowy z pracownikami Służby Bezpieczeństwa, które podejrzewam było obligatoryjne do podpisania gdy wzywano Cię na rozmowę, której nie mogłeś odmówić. Cytaty te mają wg. Kuchcickiego dowodzić „pewną działalność” dziś osoby publicznej, twierdzącej, że cyt. „że nie współpracowałam w żaden sposób z organami bezpieczeństwa PRL” . Na taką porażającą logikę po prostu brak słów.

Na koniec swojego tekstu Przemek nas uświadamia – I jeszcze jedno. Jeśli komuś z komentatorów całej sytuacji przyszło do głowy, że publikowaliśmy te materiały bez konsultacji z prawnikami to jest w grubym błędzie.  Zleciliśmy analizę trzem podmiotom. Wszystkie były zgodne. Zgodne z czym? Chciałbym poznać kancelarie, które pozwoliły na podstawie tych materiałów stawiać takie tezy bez obawy o proces sądowy. Chciałbym poznać ich nazwy aby je po prostu omijać.

Wyobrażam sobie natomiast, że znalazł się prawnik, który stwierdził – w sumie, to po anonimizacji możecie tę teczkę zeskanować i opublikować.  No ale wtedy nie można by było zamieszczać z niej cytatów, wyrywać ich z kontekstu i każdy mógłby się np. dowiedzieć że rzekoma współpraca LEDY odbyła się w ciągu kilku dni bodajże w lutym 1984 roku.

Uważałem, że pozyskując tą wiedzę, mam obowiązek jako historyk się do niej odnieść i opublikować zgodnie z poszanowaniem wszelakich norm prawnych – zapewnia nas Kuchcicki. Ależ oczywiście, że uważać można sobie wszystko. Niektórzy np.  uważają, że są Napoleonami. Problem zaczyna się wtedy gdy głośno o tym mówią. Osobiście widzę tu jakąś analogię.

przemcio-z-misjc485

Reklamy

Post Navigation