Frakcja Wyrzutowa

#wschowa2023

CO POWIE OLEK?

SPECJALISTA DS. MEDIÓW WE WSCHOWSKIM MAGISTRACIE PAN ALEKSANDER ZIEMEK WYJAŚNIŁ NA ŁAMACH ELKA.PL POWODY, DLA KTÓRYCH GMINA WSCHOWA NIE REALIZUJE BUDŻETU OBYWATELSKIEGO.

„ Każdy może zagłosować, nawet 2-letnie dziecko. Każdy może złożyć projekt, nie musi być to osoba zameldowana. Ustawodawca nie wymusza na gminie takiej jak nasza przeprowadzenia budżetu obywatelskiego. Ta inicjatywa realizowana była w poprzednich latach, ale należy zauważyć, że trochę zmieniła się sytuacja finansowa gminy. Doszły nowe zobowiązania, takie jak wzrost pensji minimalnej, wzrost kosztów utrzymania placówek oświatowych, czy mniejsze wpływy w związku ze zwolnieniem z podatku osób do 26. roku życia. Gmina dokłada też wszelkich starań do zmniejszenia zadłużenia poprzez wykup obligacji. Należy podkreślić, że budżet obywatelski realizował w dużej mierze zadania własne gminie. Te zadania są dalej realizowane, tylko nie głosują na nie mieszkańcy.”

No to po kolei.

Oczywiście 2 letnie dziecko nie może głosować na projekty w budżecie obywatelskim. Jeśli przyjmiemy w regulaminie głosowania na projekty WBO, że może głosować każdy obywatel miasta i gminy Wschowa, to możemy przypuszczać, że za dwulatków zagłosują rodzice. Wraz z wiekiem poziom samoświadomości wzrasta i od kilkunastolatków możemy spodziewać się już samodzielnych i trafnych decyzji dotyczących ich otoczenia.

Takie rozwiązanie oczywiście promowałoby rodziny wielodzietne, lecz skoro gmina Wschowa wspiera takie rodziny, to takie rozwiązanie nie powinno być dla wschowskiej administracji problemem.

Również jasno zapisana zasada, że zrealizowane projekty muszą służyć ogółowi mieszkańców wyeliminuje potencjalne „nadużycia”, jakie może takie rozwiązanie przynieść  –  jeśli np. trójka pociech chodzi do danej szkoły i to ich macierzysta placówka zgłosiła inwestycję do WBO.

Natomiast zmieniająca się sytuacja finansowa gminy w żaden sposób nie wpływa na koszt WBO. Ani dochodzące zobowiązania, takie jak wzrost pensji minimalnej, ani wzrost kosztów utrzymania placówek oświatowych, ani mniejsze wpływy do budżetu w  związku ze zwolnieniem z podatku osób do 26. roku życia. Nawet jeśli Konrad Antkowiak, Marta Panicz-Szajnkenig, Marek Kraśny no i oczywiście Aleksander Ziemek od ust by sobie odejmowali, aby zmniejszyć zadłużenie gminy poprzez wykup obligacji, to nawet to nie ma wpływu na koszt Wschowskiego Budżetu Obywatelskiego.

Wartość inwestycji planowanych w budżecie miasta w żaden sposób nie zmienia się , jeśli ich część będzie realizowanych w formie WBO. Jeśli przeznaczamy na inwestycję w roku X 3 mln złotych i postanawiamy, że o 10 procentach wydatków będą decydować ludzie poprzez proces zgłaszania własnych projektów i plebiscyt nad nimi, to ciągle wydamy 3 mln złotych, a nie 3 mln plus 10 procent. I wolę nie zastanawiać się publicznie, czy pan Ziemek opowiada bzdury na zlecenie, czy z własnego przekonania. Obydwie alternatywy są tak samo przygnębiające.

Oficjalna, urzędowa narracja o tym, że WBO równa się dodatkowym kosztom dla finansów publicznych, przy jednoczesnym podkreśleniu, że nas, jako samorząd nie stać na te koszty, to moim zdaniem kolejna propagandowa wrzutka (po skutecznym wmówieniu lokalnej społeczności, że stowarzyszenia pasożytują na środkach publicznych), która ma spacyfikować niekontrolowane przez władzę oddolne inicjatywy, tak, aby mandat na decyzyjność i sprawczość w gminie Wschowa był niepodzielny.

NIGDY NIE BĘDZIESZ SZŁA SAMA

Here we go again

01.08.2020

Czy w basenie będzie woda ?

W styczniu 2015 roku naczelnik Dariusz Przybylski zaprezentował dokument „Propozycje ewentualnych zmian w zarządzaniu jednostkami oświatowymi”. Pamiętacie państwo jego zadziwiające podobieństwo do podobnych opracowań z gmin Grodzisk Mazowiecki, Kietrz czy Drwinia?  Już wtedy mogliśmy podejrzewać, że  takiego urzędnika nie mieliśmy jeszcze w naszym mieście.

Pan Przybylski w brawurowy sposób podsumował również  działalność promocyjną gminy w 2015 roku, widział cały świat zmierzający na Burning Sun Festiwal, a po drodze były znów kłopoty z oryginalnością tekstów czy też zarzuty prokuratorskie.

Kwintesencją stylu pana naczelnika jest jednak oświadczenie w sprawie przeliczania głosów w ostatnim głosowaniu nad projektami Wschowskiego Budżetu Obywatelskiego. Rzadko który urzędnik sprzątający swoje biurko przed nadejściem nowej władzy ma szansę na jeszcze jedną solówkę. I pan naczelnik nas nie zawiódł.

W owym oświadczeniu możemy przeczytać takie zdanie – (…) Najważniejszym jednak powodem podjęcia decyzji o liczeniu głosów przez pracowników urzędu była
konieczność ochrony danych osobowych, do czego są upoważnieni i zobowiązani, a nie wszyscy członkowie wspomnianej komisji. (…) To brawurowe stwierdzenie moim zdaniem nijak ma się do rzeczywistości, albowiem, gdy zadzwoniłem do pana naczelnika 7 listopada o godzinie 9:45 z zapytaniem, kiedy zbierze się komisja do ustalenia wyników głosowania, pan Przybylski odpowiedział mi, że głosy są właśnie liczone, a na moją uwagę, że przecież – zgodnie z Uchwała Rady Miejskiej – powinna robić to komisja, w składzie której powinni znajdować się radni, odpowiedział, że nic takiego z uchwały nie wynika. Podobnej argumentacji użył w rozmowie z przewodniczącą Rady Miejskiej, która zadzwoniła do niego chwilę po mnie.

W czasie pomiędzy moją i Hanny Knaflewskiej – Walkowiak interwencją a wydaniem oświadczenia prawdopodobnie przeczytano tę uchwałę i postanowiono z rękawa wyciągnąć przeraźliwe RODO. I tak cofamy się do powyższego fragmentu oświadczenia pana Przybylskiego, z którego można wnioskować, że radni nie posiadają uprawnień, aby pracować z danymi osobowymi. Bardzo jestem ciekawy kto o tym wyrokował, ponieważ osobiście skłaniałbym się bardziej ku wykładni, że rozstrzyganie wyników WBO jest czynnością kontrolną wydawania publicznych pieniędzy a więc wpisuje się w mandat radnego. Nic nie stało również na przeszkodzie, aby np. przeszkolić radnych, którzy zgłosili akces do pracy w komisji w taki sposób, by mieli w ręku przysłowiowy papier otwierając urnę. Wystarczy po prostu mieć minimum dobrej woli, jeśli faktycznie na drodze stanęły dane osobowe wrażliwe.

Strzałem zaś z kapiszonów są utyskiwania pana Przybylskiego, że ludzie, aby głosować, musieli się z pracy zwalniać, brać urlopy itp. Program elektroniczny za kilkanaście tysięcy złotych, który umożliwiał głosowanie przez internet,  w rękach pakującej się obecnie administracji, nie spełniał swojej roli, ponieważ nie pokazywał miastu i światu protokołu z głosowania. Z zadziwiającą bezmyślnością przegrano zaufanie do Wschowskiego Budżetu Obywatelskiego a ostateczne pląsy Dariusza Przybylskiego odbywają się na jego świeżych zwłokach.

Dariuszu Przybylski, zaprawdę powiadam Ci, że spotkam Cię na ulicy i zapytam, którzy to radni zaatakowali pracowników UMiG Wschowa. I oczekuję konkretnych odpowiedzi z przykładami. Nie będzie szansy na wpełznięcie pod kamień i pisanie oświadczeń.

Pan Dariusz Przybylski przez ostatnie cztery lata wykonał kilkakrotnie salto mortale z przeczącymi zasadom przyzwoitości i fizyki obrotami. Zawsze lądował w basenie pełnym wody dolewanej przez swoich politycznych kolegów i mocodawców. Mam nadzieję, że Konrad Antkowiak zakręci kranik i chociaż symbolicznie pan Przybylski walnie dupą o beton.

Rowerem w jedną stronę

 

Pan wiceburmistrz, moim skromnym zdaniem, od tego biegania z Dawidem Techmanem cierpi na jakiś rodzaj niedotlenienia mózgu. Stawiałbym na taką przyczynę luk w pamięci, albowiem nie podejrzewam człowieka na tak ważnym stanowisku, aby prymitywnie starał się manipulować faktami.

30 marca 2017 Rada Miejska we Wschowie przyjęła uchwałę ustanawiającą nową sieć szkół w gminie Wschowa. Uchwała ta, napisana w rzeczywistości kreowanej przez postawę PiS-u i przy decyzji burmistrz Patalas o nie wnoszeniu swojej uchwały, skutkowała znaczącymi konsekwencjami dla budżetu miasta Wschowa już od września 2017 roku. Mimo to władze miasta (Miłosz Czopek to część władzy) latem 2017 roku ogłosiły przetarg na na budowę dwóch pierwszych etapów ścieżki rowerowej do Lginia. Powtórzmy to jeszcze raz: DWÓCH. 

1 września tego samego roku pani Patalas, mocą swojego urzędu, unieważnia przetarg, a jako oficjalny powód podawane są błędy formalne w umowie dzierżawy gruntu zawartej pomiędzy Lasami Państwowymi a Gminą Wschowa. Czyli po prostu ktoś dał ciała po całości. Mamy wiec urzędniczy błąd, a nie ma mowy o żadnych rosnących kosztach w oświacie, chociaż te koszty są oczywiście na horyzoncie i wszyscy są zgodni, że będą one spore. Miłosz Czopek natomiast dla elka.pl oznajmia, zaraz po unieważnieniu przetargu, że na przyszły tydzień zaplanowane są rozmowy z Nadleśnictwem, które mają na celu rozwiązanie tego problemu.

W roku 2018 gmina ogłasza przetarg na tylko jeden odcinek ścieżki rowerowej o długości 690 metrów i po kilku perturbacjach, za pomocą Rady Miejskiej, udaje się zabezpieczyć środki na jej budowę i podpisać umowę na jej wykonanie. Natomiast fakt, że jest to tylko jeden etap każe nam podejrzewać, że od 690 metra w stronę Lgnia ciągle są jakieś problemy z własnością gruntu. Są to problemy, które powinna rozwiązać merytoryczna urzędnicza praca.

Czy jest w tej historii miejsce na oświatę? Dla – zaraz byłego – obozu władzy jest. Jest, ponieważ tylko rabanem, powtarzaniem swojej wizji problemu starają się przykryć oczywistą prawdę, że problem reformy oświaty w gminie Wschowa po prostu ich przerósł.

I jeszcze jedno, w sumie anegdota, aby pokazać sposób myślenia kandydata Miłosza Czopka. Pada pytanie od radnego (bodajże radny Giezek): czy na budowanym fragmencie ścieżki rowerowej będą ławki i kosze? Tak, by móc sobie odsapnąć i wyrzucić papierek po kanapce, itp. Odpowiedź kandydata Czopka (cyt. z pamięci): przecież po tych kilkuset metrach od Wschowy nikt nie będzie zmęczony. Moja uwaga: A niech pan odpowie, panie wiceburmistrzu, po ilu metrach drogi będzie ktoś jadący od strony Lginia? Bo chyba po ponad 9 kilometrach będzie? To chyba ma prawo być zmęczony?  Cisza.

Post Navigation