Frakcja Wyrzutowa

Obalamy burmistrzów od 2010r ;)

Archive for the tag “Klan”

Triumf miłości

Na początek oglądnijmy materiał wideo

Ogląda się nie po to takie materiały, aby obejrzeć i zapomnieć. Doceńmy pracę i wsłuchajmy się.

Rozmowa jest fajnie prowadzona albowiem pytający stawia tezę, że napisów na murach ostatnio jest więcej, a odpowiadający stwierdza, że jakoś nie zauważył natężenia problemu. Rozmowa teoretycznie powinna się w tym momencie  zakończyć. No bo o czym tu gadać, skoro masz przygotowane pytania dotyczące np. jakości mięsa wołowego, a gość programu stwierdza, że jest wege? 🙂

Oczywiście nie można zgodzić się z panem Markiem Jaroszem (tu przesyłam wyrazy sympatii), że dewastacja muru za pomocą farby pośród nocy jest aktem odwagi, ponieważ w dzień mógłby ktoś nas zauważyć i np. zarejestrować nasz występek. Naprawdę przez myśl mi nie przeszło, aby przykładowo kradzież samochodu pod osłoną nocy traktować jako przejaw czyjejś odwagi. Oczywiście świadom jestem skali, lecz wydaje się, że mechanizm jest ten sam.

Tu nie ma mowy o odwadze. Jest premedytacja, wyrachowanie.

Rozmowa toczy się dalej. Trochę chaotycznie lecz ciekawie.

Dochodzimy do momentu, który ja osobiście bardzo lubię. Porozumienie CKiR z młodzieżą, którego emanacją wg pytającego jest mural na stadionie miejskim – Wschowa Miastem Sportu. Och nie zatrzymujmy się w pół kroku i wspomnijmy o drugiej części tej współpracy jaką był koncert (?) Zjednoczonego Ursynowa. Miejmy świadomość, że gdy tego pamiętnego lata 2012 roku, dyrektor Chałupka i wiceburmistrz Nowicki wspominali o wschowskiej młodzieży, która to rzekomo miała zapraszać ZU, faktycznie mieli na myśli kibiców Unii Leszno.

Ta „współpraca” – używam tu cudzysłowu, ponieważ współpraca kojarzy mi się z działaniami na korzyść dwóch stron. Co miasto zyskało na tym, że „współpracowało”, „współpracuje” z kibicami jednego klubu? Mural na stadionie, który zamiast promować wschowskie kluby sportowe promuje prywatny leszczyński klub? Zaproszenie zespołu, opłaconego z miejskiej kasy, który już pal licho jakie poglądy prezentuje, ale po prostu muzycznie jest zerem? Po to Krzysztof Rękoś (oczywiście nie za swoje) kupował im race, gadżety na spotkania z ich zespołem, aby troglodyci z ich szeregów dewastowali miasto? – w oczywisty sposób przyczyniła się do eskalacji aktów wandalizmu.

Pisząc post oglądam końcówkę tego programu, w której dwóch naszych rozmówców stara się odpowiedzieć na parafrazę odwiecznego pytania – jak żyć. W naszym przypadku jest to odpowiedź na pytanie – co z tymi bazgrołami na murach zrobić?

Pomysł, aby przerabiać słowo je..ć na słowo kocham, porusza coś w mojej duszy mimo, że jest nierealny całkowicie. Artykułowany wcześniej pomysł pytającego, by dać fanom takiego czy innego klubu po ścianie, by mogli sobie malować w spokoju uznaję za czystą groteskę 🙂

Wymieniać się pomysłami zawsze warto. Musimy jednak wpierw ustalić jakąś granicę, jakiś fundament. Tym fundamentem powinna być zasada, że jako miasto nie wtrącamy się w żaden w sposób w sympatię polityczne, sportowe czy jakieś tam, naszych obywateli, a na akty wandalizmy reagujemy szybko i zdecydowanie.

Reklamy

Poznałem Cię na procesji *

Kiedy już wschowska lewica skupi się na czymś a nie na niczym, jak stwierdza  Rafał Klan, to jest w stanie wygrać wybory.

Porzućmy na chwilę rozmyślania nad czym to ma się skupiać. Lada dzień na pewno przeczytamy o tym na blogu takim czy owakim.

Dziś zastanówmy się, co to będzie, gdy wygra lewica we Wschowie. Raczej nie sama ale przyjmijmy, że jej pozycja w ewentualnej koalicji będzie bardzo mocna – jeśli nie decydująca.

Popuśćmy wodzę fantazji mając na uwadze ostrzeżenia burmistrza Grabki z kampanii wyborczej w 2010 roku przed powrotem lat 80. Więc tak: ronda i część obwodnicy zostanie zburzona, podpalone zostanie kolegium jezuckie, nowy bruk z ulic zostanie zerwany, skwery rewitalizowane pójdą pod orkę. Kasa miasta, niezwykle bogata, splądrowana będzie na dzień dobry i niezwykły dobrobyt zostawiony przez poprzednią ekipę roztrwoniony zostanie w minut piętnaście. 🙂

Napisałbym jeszcze, że inwestorzy zostaną pogonieni, ale nie bardzo jest kogo gonić. 🙂

Jeśli zaś chodzi o sferę ideologiczną to wiadomo. Aborcja na życzenie i pod przymusem, likwidacja małżeństw heteroseksualnych, zmuszanie do in vitro i milion złotych przymusowego podatku na WOŚP. :):)

A tak serio, to jedną rzecz powinna zwycięska lewica zrobić musowo. Na pierwszego maja przyozdobić budynki publiczne w czerwone lub czarno czerwone flagi. Tak aby pokazać bezsens promowania jakiejkolwiek idei w budynkach świeckiego państwa. 

Od paru lat dyrektor Gimnazjum nr 1 dobitnie pokazuje nam, że świeckie, neutralne światopoglądowo państwo to w Polsce smutny dowcip. Tak w okolicy Bożego Ciała zapomina mu się, że kierowane przez niego placówka jest placówką państwową, a nie religijną.

IMAG0731IMAG0730

 Godła Polski może nie być, ale flaga maryjna wisi. 

święcenie biura obsługi interesanta

 Można było święcić punkt obsługi interesanta w Ratuszu? Zapewne poświęci się nowe muzeum i bibliotekę.

W przestrzeni symboli można we Wschowie robić wszystko i wszędzie. Tak samo można wszystko powiedzieć przy okazji świąt państwowych (słynna już fraza – nad katyńskim lasem znów uniosła się mgła). Szlak został  przetarty.

Zatwierdzone przez zw

Gościu strudzony, gościu zmęczony, jeśli zabłądzisz kiedyś na blog redaktora naczelnego zw.pl Rafała Klana przywita cie motto – Na blogu prezentowane są prywatne opinie Rafała Klana.  Masz prawo czuć się zakłopotany i zapytać – a niby czyje opinie miały by być na blogu pisanym przez pana Klana, jak nie pana Klana. Możesz podejrzewać, że są jeszcze zawodowe opinia pana Rafała i niekoniecznie muszą one zgadzać się z prywatnymi opiniami :):):)

Podejrzewam, z dużym stopniem pewności, że motto owe w zamyśle miało jednoznacznie podkreślać, że to co nasz pracownik pisze u siebie, to nie jest stanowisko nasze, czyli portalu zw.pl. Specjalnie piszę „w zamyśle”, albowiem znając naszą lokalną specyfikę medialną, są to tylko pobożne życzenia z jednej i drugiej strony.

To jest proszę państwa próbka jakości kostrzyńskiego wykształcenia na poziomie ogólnym, z pieczątką zw.pl – aprobuję.  Dokładnie tak. Blog, gdzie pisze się takie bzdury – Weź sobie taki przykład: nastoletni chłopak interesuje się dziewczynami- ale po raz dziesiąty zostaje odrzucony. Tymczasem w szkole dostali taki podręcznik- gościu przeczyta to co jest tam napisane, i zacznie szukać chłopaka. Nastolatek wgłębi się w to środowisko i co się okaże? Że przynajmniej połowa homoseksualistów to ludzie tacy jak on. Później taki chłopak tak przywyknie do owego środowiska, że zmieni się jego orientacja. Tak właśnie działa promocja homoseksualizmu. Osoby słabe emocjonalnie mogą zostać kochającymi inaczej dlatego, że zostali odrzuceni a jakaś gazetka napisała, że bycie homoseksualistą jest cool – jest linkowany przez zw.pl bez żadnego zastrzeżenia z każdej ze stron o prywatności czy też adnotacji, że pisanina ta jest tworzona przez nieletnich, a więc pewne kanały dysputy są automatycznie zamknięte.

Merytoryczne, trochę mesjanistyczne, pisanie o mieście i jego sprawach w jedenastym roku kadencji wiadomej musi (skoro tak jest to znaczy, że musi) mieć znaczek – prywatna opinia, a taki nie pierwszy pseudointelektualny bełkot staje się opinią aprobowaną przez zw.pl.

Dorośli nie mogą, bez narażenia się na śmieszność lub ostracyzm, powtarzać głupot takich jak – dziesięć razy rzuciła Cię dziewczyna, więc zaczynasz szukać chłopaka i zostajesz gejem. Mogą jednak linkować takie teksty w swoich, popularnych lokalnie portalach, by przez pióra dzieciaków bezpiecznie dla swoich interesów wyartykułować część swoich własnych poglądów.

Trzeciego policzka po prostu nie mam

Rafał Klan napisał tekst Skończmy z chamstwem pod którym normalnie podpisałbym się obydwoma rękami. Ale się nie podpiszę. Nie dziś.

Aby nabrać odpowiedniej perspektywy do tekstu Rafała Klana i do „teorii wizji” Mariusza Ławrynowicza cofnijmy się do czasu kampanii wyborczej w wyborach samorządowych 2010.

Wtedy to spełniało się pragnienie wydawcy Ławrynowicza i można było rywalizować na programy, prześcigać się w nowych, oryginalnych pomysłach „na Wschowę”, przekonywać, że potrafimy lepiej rządzić. Oczekiwanie, że podobny proces będzie odbywał się przez czas trwania kadencji jest jednym wielkim nieporozumieniem. Aby wyobrażenie właściciela zw.pl spełniło się, musielibyśmy powołać alternatywną Wschowę, z alternatywną władzą, budżetem, obywatelami itp. I wtedy po 4 latach moglibyśmy porównać, kto lepiej wykonuje swoją pracę.

Truizmem jest bowiem stwierdzenie, które we Wschowie trzeba chyba wyryć na murach, że władza jest od rządzenia a opozycja nie. Oczywiście to nierządzenie może przybrać różne formy. Może być bardziej lub mniej agresywne. Bardziej lub mniej merytoryczne.

We Wschowie, w 2013 roku mamy tak, że im bardziej podkreślasz jako władza, że na poziomie opozycja jest, tym bardziej masz ją w nosie. Każdy kto oglądał sesję Rady Miejskiej, doskonale wie o czym mówię.

Poprzez Zjednoczone Ursynowy, wykluczenia cyfrowe, wykupowanie aut od złodziei, kasowanie materiałów video itp., itd. widzieliśmy, jak praktycznie stosowany jest szacunek do opozycji. Ja osobiście tak szeroko otworzyłem usta podczas pogadanki burmistrza na temat kogo radny Buczek zna, że mi żyłka pękła. Żyłka ta prawdopodobnie nazywała się spokój 🙂 Merytoryka ma się jeszcze dobrze.

Rafał napisał – „My, czytelnicy i ci z nas, którzy chcą lub mają taką potrzebę, żeby komentować to co widzimy i to w jaki sposób rozumiemy rzeczywistość, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że powoli sytuacja wymyka się spod kontroli. Nie dlatego, że toczy się twarda walka polityczna, ale dlatego – powtórzę – że przestaje mieć ona cokolwiek do czynienia z polityką, a jest bezwzględnym tolerowaniem chamstwa, małości i zwyczajnej nienawiści.” – och kolego drogi. Od czasu pamiętnych popisów literackich dyrektora Chałupki czekałem na takie słowa. Dziś radykalne komentarze (drażnią Cię radykalne komentarze na Frakcji Wyrzutowej? Nie czytaj jej) nie są moim zdaniem objawem wymykania się czegokolwiek spod kontroli. Są one raczej świadectwem przywracania porządku. Demokratycznego porządku. On nigdy nie jest miły i ładny. Jest za to prawdziwy.

Doskonale bowiem wiemy i wiedzę tą warto upowszechniać, że polityk (pod tę definicję łapie się pan Ławrynowicz z swoją rozpaczliwą robinsonadą pt. jak wziąć pieniądze od klienta a później go obrażać), choćby w tak małym mieście jak Wschowa, narażony jest na krytykę w znacznie większym stopniu niż np. pani w obuwniczym lub zieleniaku. Możemy oczywiście kręcić nosem nad poziomem takiego czy innego komentarza lecz co do zasady musimy je akceptować jako fundament życia publicznego.

Cały czas czekam, z takim młodzieńczym dreszczem niepokoju, na to by wypowiadane przez przez właściciela zw.pl wizje zaczęły się materializować. I nie chodzi tu absolutnie o miejsca pracy, bo ten pociąg ostatecznie odjechał i nawet nie zatrzymuje się na stacji Wschowa. Czekam na to, że wizja, w której szanowanie opozycji i jej opini nie jest łaskawością czy też źle widzianą w swoim środowisku fanaberią.

Czekam na taką praktykę, że opinia krytyczna będzie traktowana jako oczywisty element sprawowania władzy, a nie sygnał do rozważań, czy ktoś ma klasę czy nie i w czym ktoś przypomina mordercę Stalina i mu podobnych.
Czekam na taki czas, że rozmowa o gminnych pieniądzach nie będzie tematem tabu, a sprowadzanie swoich oponentów do roli piratów, którzy ślinią się na widok miejskiej kasy, spowoduje spontaniczny ze wstydu samozapłon.
Czekam na taki czas, w którym świadomość, że zmiana władzy jest normalnym demokratycznym procesem, a nie końcem świata.
Czekam na czas, w którym firmy kooperujące z gminą, szeregowi i nie tylko urzędnicy nie liczą czasu swej pracy w kadencjach tego czy tamtego pana.

To niezadowolenie, artykułowane w sposób, który tak martwi Rafała Klana, nie narodziło się przecież nagle z poniedziałku na wtorek w zeszłym tygodniu.

Jedynasty rok rządów środowiska SIS to wyczyn godny podziwu i naśladowania 🙂 Jest on też, przynajmniej dla mnie, przedostatnim rokiem tych rządów. I świadomość tego nie przyprawia mnie o wielkie emocje. Tak po prostu jest. Coś się kończy, coś się zaczyna.

I widzę to tak panie Rafale, że musimy podnosić głos i radykalnie zwracać uwagę na pewne sprawy, by następni na „tronach” we Wschowie nawet nie pomyśleli, że można kopiować pewne nieakceptowalne zachowania władzy.
Oczywiście można nazwać nas chamami, prostakami i innymi wymyślnymi epitetami. NIe znaczy to, że gdy czasami być może ponosi nas, a język do myśli nie dorasta, to nie mamy racji.

Jeszcze dwa lata, czyli czytając Rafała K.

Wbrew pozorom na dwa lata przed wyborami samorządowymi zmieniło się wiele. A lokalna scena polityczna, składająca się z osób, które mają realny wpływ na gminę oraz tych, którzy chcieliby mieć na nią wpływ, wygląda trochę inaczej niż na przełomie 2009/2010 roku, czyli na półtora roku przed wyborami samorządowymi 2010.

Dzisiaj wiele znaków wskazuje, że w 2014 roku do walki o fotel burmistrza wystartuje więcej niż dwójka kandydatów lecz mam nadzieję, że jednym z nich będzie wspólny kandydat opozycji. Droga do tego na pewno będzie ciężka i trudna (choć bazując na doświadczeniach z 2010 roku powinna być łatwa i oczywista), ale jest szansa, że tak właśnie się stanie.

Podobnie kreślę, scharakteryzowany przez Rafała Klana, elektorat trzech głównych środowisk politycznych we Wschowie. Zgadzając się z tym opisem mam gorącą prośbę do liderów oraz sympatyków S.O.S, aby zastanowili się oni na spokojnie nad znaczeniem słów kompromis, koalicja, porozumienie, różnorodność.

Albowiem ten  trafny tekst redaktora Klana powinien być czytany przede wszystkim przez opozycję, gdyż pokazuję on  obszary działań poszczególnych ugrupowań, które mogą złożyć się w normalną i funkcjonującą opozycyjną mozaikę.

Lewica, jak nazywa klub Porozumienia dla Rozwoju kolega Rafał, ma dziś w Radzie Miasta najbardziej atrakcyjny opozycyjny „produkt”. Jest on przedłużeniem rozsądnej i merytorycznej kampanii wyborczej, która zakończyła się wynikiem bardziej efektownym niż kampanie innych ugrupowań. Dlatego też ( tu zwracam się ponownie do „negocjatorów” z S.O.S ) niewyobrażalnym a wręcz nierozsądnym wydaje się rezygnowanie z tego potencjału.

I jeśli zgodzimy się, że istnieje dziś pewna hermetyczność, stygmatyzacja poszczególnych środowisk politycznych, to musimy mieć świadomość, ze po pierwsze jest ona wynikiem przede wszystkim potocznych opinii o polityce jako takiej. I to zarówno na szczeblu krajowym jak i lokalnym.

Dodając do tego ten niespotykany dynamizm, który zafundował nam przez ostatnie dwa lata w lokalnej polityce, burmistrz Grabka, to naprawdę trudno dziś sprzedać jakiś polityczny projekt.

Dlatego też musi on być jak najbardziej różnorodny, szeroki a jednocześnie spójny, tak by jak największa ilość osób ujrzała w nim odbicie swoich postulatów, swojej wizji miasta. Musi on wyrastać z porozumienia. Chociażby z Porozumienia dla Rozwoju 🙂

Post Navigation