Frakcja Wyrzutowa

felietony by Krzysztof Owoc ( Creative Commons )

Archive for the tag “Kresy”

Fotografia pod tezę

47 numer Naszych Wschowskich Spraw już w sklepach spożywczych i innych punktach handlowych, a w nim dobry tekst Miłosza Czopka – Jak reanimować krwiobieg? Tekst ten pokazuje, że mimo paru „drobnych” różnic opozycja dzieli wiele opinii na temat bieżącego stanu Wschowy jak i na sposoby  wyjścia z niego.

Fajną cechą tego tekstu jest również to, że nie ma tam tanich populistycznych sztuczek w stylu – doi mnie Grabka podatkiem.

Mam jednak duże ale co do tekstu Wołyń 1943 podpisanego przez (pad). W sumie nie do samego tekstu, co do fotografii do niego dołączonych. 

Fotografia, którą zobaczą państwo poniżej, a która jest załączona do tekstu organu S.O.S nie ma nic wspólnego z mordami na Wołyniu

( proszę o kliknięcie w link do zdjęcia. Nie dość, że zdjęcie jest nie na temat, to jeszcze jest wyjątkowo  drastyczne – ZDJĘCIE TU )

Jest to lustrzane odbicie z zdjęcia z kartotek policyjnych dokumentujących zbrodnie Marianny Dolińskiej na jej dzieciach, która w nocy z 11 na 12 grudnia 1923, będąc w stanie obłąkańczym, zamordowała czwórkę swoich dzieci, wieszając je na drzewie.

Pierwsze publikacja tych zdjęć to rok 1928 w Roczniku Psychiatrycznym. A wyglądało ono tak.

( ponownie proszę o kliknięcie w link do zdjęcia. ZDJĘCIE TU )

W tekstach, które dotykają historii trzeba zachować wyjątkową dbałość jeśli chodzi o fakty. Wydaje mi się, że autor/autorka lub też ktokolwiek dobierał zdjęcia artykułu, ma minimalną wiedzę o Kresach Rzeczypospolitej.

Oczywiście redaktorzy Stowarzyszenia Odnowy Samorządu nie są w Polsce jakimiś wyjątkami. Zdjęcie to ( w wersji lustrzanego odbicia, z rysami, które układają się drut kolczasty ) często towarzyszy artykułom o rzezi wołyńskiej. Zapewne dlatego, że „idealnie pasuję” do opisów szaleństwa, które przeszło przez te tereny.

Reklamy

Magiczne AGD

Spójrzmy na mapę

granice_po_1945 kol

A więc jest tak. Jeśli los, po II Wojnie Światowej, przygnał Cię do Wschowy z prawej strony czerwonej linii to wygrałeś los loterii zbiorowej pamięci.

Wybudują Ci pomnik (za publiczne pieniądze ), książkę ze wspomnieniami wydadzą (za publiczne pieniądze ), o ordery i nagrody dla ludzi wszelakich co upamiętniają prawą stronę naszej mapy, będziesz wnioskować, katechetka założy w szkole podstawowej grupę patriotyczną-historyczną „Katyń”.

Jeśli zaś przybyłeś do Wschowy z lewej strony kreski czerwonej, to jesteś osadniku drogi w znacznie gorszej sytuacji. To nic, że do Ciebie i Twojej rodziny też strzelali, wioski palili, mordowali, łapali i wysyłali do obozów koncentracyjnych, że wokół Ciebie był czarny czas wojny, że szczęśliwie udało się przeżyć.

Dziś o Twojej historii nikt we Wschowie nie pamięta. Nikt nie przejmuje się, że odchodzi wraz z Tobą zapomniana. To takie banalne być na celowniku hitlerowców. Zagrożenie sowieckie czy ukraińskie to jest to, o czym miasto pamięta. Pochyla się na nim i bije na alarm ….ci ludzie odchodzą  a ja jako historyk wiem, że później nic nie zastąpi wspomnień ludzi, którzy mogą  nam o czymś opowiedzieć. Później to znika bezpowrotnie

Tak więc nie  dość, że to Niemcy chcieli Cię zabić, a nie np. komuchy, to jeszcze nie pochodzisz z Kresów. Krainy m.in. magicznych urządzeń gospodarstwa domowego.

Tylko bowiem magią można wytłumaczyć news, że Muzeum Ziemi Wschowskiej podejmuje współpracę z Izbą Kresowian ” Sami Swoi”, w celu jak najszerszej prezentacji pierwszych, powojennych lat w dziejach miasta i dokonującego się wówczas procesu osadniczego, związanego z przesiedleniem mieszkańców pochodzących z dawnych KresówDzięki temu wszystkie przedmioty będą mogły wystąpić w charakterze świadków opowiadających historie swoich właścicieli.

Dobrze pamiętasz przecież ten dzień majowy  we Wschowie, gdy potopiłeś grabie, garnki i inne rzeczy zabrane spod zamojskiej wsi. Dobrze pamiętasz to uczucie zazdrości, gdy patrzyłeś na kresowe maszyny do szycia, co szyły całą noc bez obsługi. Na te lampy naftowe, które nie wymagały dolewania paliwa, na grabie co same grabiły i kosy co same kosiły. Na ten ich wyjątkowy dizajn i wykonanie.

Nie dziwi Cię więc, że dziś zasłużone miejsce w Muzeum znajdą. Po upamiętnieniu osadników z Kresów, czas na oddanie hołdu ich sprzętom AGD.

Posiadam i ja zabytek klasy zero, który spokojnie może wystąpić w charakterze świadka opowiadającego historie swoich właścicieli.

IMAG0610

Z poniemieckiej apteki w Wojcieszowie (niem.  Kauffung ) wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju pojemnik na coś. Trzeba mi tylko odpowiednie Muzeum znaleźć. Ale o takie drugie, jak wschowskie będzie trudno.

p.s Podziękowania dla pan Witolda.

Pół żartem i całkiem serio

Poczucie humoru to ja mam. I to nawet dość dobre, powiedziałbym. Jednak burmistrz Krzysztof Grabka bije mnie w tej dziedzinie na głowę.

Nie nie, to nie o dyrektorze Chałupce. To o dyrektorze Muzeum – panu Marciniaku. Mamy bowiem 2011 rok. Listopad.

Wiemy już, że we Wschowie, nie tylko dyrektor Marciniak ma nieocenione zasługi dla kultury polskiej. Do grona zasłużonych dołączył dyrektor CKiR Piotr Chałupka.

Jeżeli nagroda dla dyrektora Muzeum Ziemi Wschowskiej nie dziwi to, przynajmniej u mnie, nagroda dla dyrektora Centrum budzi zażenowanie.

Jest już chyba tradycją, że wobec takich okoliczności nagrody owe wręcza Burmistrz. W wręczeniu wyróżnienia  z 2011. przeszkodziła choroba, natomiast w 2013 r. laureat był jak najbardziej zdrowy.

Zasady grzeczności nakazują, aby przy takiej okazji powiedzieć parę słów. Tak też i stało się tym razem, a fragment poniżej udowadnia wspomniane już  poczucie humoru naszego włodarza – To wyróżnienie jest dowodem – mówił burmistrz- że placówka, którą pan kieruje w należyty sposób spełnia swoje zadania w zakresie krzewienia kultury we wschowskim środowisku.  

No ja się popłakałem ze śmiechu. Ledwo przestałem,a tu końcówka materiału ze strony www miasta – Życzyli jednocześnie dalszej owocnej pracy oraz pomyślności w życiu osobistym. 🙂 🙂 Dobre.

Bądźmy jednak poważni przez chwilę. Wygląda na to, że proces nadawania nagród, odznaczeń z inicjatywy kresowian naturalnym stanem rzeczy dobiega końca. Inaczej nie można odbierać wnioskowania o przyznanie nagrody dla osoby, która nie dość, że za swoje obowiązki jest wynagradzana, to jeszcze jego uczestnictwo czy wkład w uroczystości zasadniczo polegają na podłączaniu mikrofonów. Nazywanie tego nieocenionymi zasługami dla kultury polskiej to po prostu kpina.

Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy popularyzowaniem i utrwalaniem, a nieocenionymi zasługami dla kultury polskiej. Zupełnie inny poziom uznania musi towarzyszyć też osobom, które nie mają wpisane w obowiązki służbowe, np. dyrektora CKiR, popularyzowania i utrwalania  – a mimo to popularyzują i utrwalają.

Szkoda również, że miasto  historie zasiedlania Wschowy po II wojnie światowej pisze przez pryzmat ludności z Kresów Wschodnich. Chyba naprawdę już czas, aby po pomnikach, nagrodach przenieść ciężar uwagi na pozostałych repatriantów.

Jeśli potrzeba impulsu społecznego, to jaki to problem powołać Komitet Pamięci Polaków Zasiedlających Wschowę po II wojnie światowej, poprosić władze miasta o wsparcie finansowe w budowie pomnika czy tablicy i spotykanie się w okolicy Dnia Zwycięstwa. 

Ten moment w historii Wschowy, moment powrotu do macierzy i pojawiania się nowych mieszkańców warty jest upamiętnienia w formie namacalnej.

Może warto, abyśmy jako społeczność mieli swoje święto, które kojarzy się z nadzieją i nowym początkiem. A co najważniejsze w kalendarzu zaznaczone jest w miesiącu, w którym można liczyć na słońce 🙂

 

Mecenat nad całością

W kwietniu 2012 roku, w gościnnych progach Centrum Kultury i Rekreacji, odbyła się prezentacja książki „To wszystko człowiek widział.Wspomnienia wschowskich Kresowian„.

Wydanie książki i pracę nad nią sfinansował Urząd Miasta i Gminy Wschowa kwotą 46 tys. zł. Wydrukowano 1000 egzemplarzy. Ogłoszono, że każdy może sobie takie wydawnictwo kupić za 50 zł w siedzibie CKiR Wschowa. Tak więc, po błyskawicznej sprzedaży (wiadomo, Kresy temat w naszym mieście znany, lubiany) miasto ma szansę wyjść na zero.

Trochę martwiło mnie, że przy dzisiejszych możliwościach technologicznych nie przyjęto takiej kolejności działań:  najpierw strona internetowa z zebranymi w książce wspomnieniami z opcją datków na wydanie papierowe, a następnie publikacja książki, tylko od razu za publiczne pieniądze Wschowa wdarła się na rynek wydawniczy.

Jak idzie podbój tego trudnego rynku, ilustruje nam to pismo (podziękowania dla naczelnika p.Mieżowca za wzorowy kontakt):

W omówieniu danych posłużymy się kwotą 46 zł za sztukę.

Sprzedano 82 szt – 82 x 46 = 3772 zł

Rozdano 470 szt – 470 x 46 = 21620 zł

Pozostało 448 szt – 448 x 46 = 20608 zł

Zatem, mimo wcześniejszych rozważań o możliwości zwrotu poniesionych kosztów, pozycja „To wszystko człowiek widział” została potraktowana jak gadżet promocyjny. Dość kosztowny gadżet, jak widać.

Szkoda, że projekt, który zakończył się książką, nie zatrzymał się na pewien czas w fazie zebranych opowieści i ich transkrypcji.

Była szansa, aby – pod mecenatem i z inicjatywy gminy – zebranie opowieści pionierów przybywających z Kresów było zaczynem pracy nad kompleksowym opisaniem dziejów zasiedlania Wschowy po II wojnie światowej, choćby w formie wspomnianej wyżej strony internetowej.

Jak słusznie zauważyła uczestniczka konferencji promującej książkę „To człowiek wszystko widział”,  ….ci ludzie odchodza, a ja jako historyk wiem, że później nic nie zastąpi wspomnień ludzi, którzy mogą  nam o czymś opowiedzieć. Później to znika bezpowrotnie

Dziś, śledząc politykę historyczną naszego miasta,  można odnieść mylne wrażenie, że w naszej najnowszej historii, Wschowa to jedyne miasto na ziemiach odzyskanych, gdzie osiedlili się mieszkańcy Kresów. I to zasiedlając je w 100 procentach. Przecież to oczywista nieprawda, która – jak widać – zatroskanym o ginące przekazy oralne jakoś snu z powiek nie spędza.

Lapidarium Wschodu

Wieczornica upamiętniająca ofiary wschodu w Lapidarium – czytasz na plakacie. Umysł zaczyna pracować na najwyższych obrotach – Cholera jasna, kim są ofiary wschodu? Wampirami zdradzonymi o świcie? Zawiedzionymi poziomem chińskich tekstyliów czy też elektroniki? Wyniszczonymi przez opium lub super ostre sosy chili? Coś mnie ominęło?  
Jeszcze jedno zerknięcie na plakat i przeczytanie notki dołączonej do niego i już wiesz. Kontekst jest jasny. Kresy.

Pomimo tego, iż na plakacie stoi, że to Burmistrz Miasta i Gminy Wschowa zaprasza nas na m.in. ową wieczornicę, podejrzewam, że to nie on projektował plakat z „ofiarami wschodu”. Na pewno nie on będzie organizował to wieczorne spotkanie w murach cmentarza ewangelickiego. Wieczornicę organizuje Grupa Patriotyczno-Historyczna Katyń (uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2, Gimnazjum nr 2 i Gimnazjum Językowego) pod przewodnictwem Pani (katechetki) Agnieszki Małej ze Szkoły Podstawowej nr 2 we Wschowie.

Zawsze gdy słyszę, że dzieci ze szkoły podstawowej  tworzą jakieś grupy „Katyń”, organizujące np. wigilię na której – Pojawiły się również wspomnienia te bardziej bolesne związane ze śmiercią, strachem, prześladowaniami, ucieczkami i mordem – to czuję irracjonalny lęk i  zastanawiam się co powoduje wspomnianą już nauczycielką religii, aby  dzieciom opowiadać akurat takie historie przy wigilijnym stole?

Być może odpowiedź czai się na Wschodzie. Dzikiej krainie, która ciągle zagraża Polsce. Cios może nadejść w każdej chwili. Dlatego tak ważne jest, aby jak najwcześniej uświadamiać dzieciom zagrożenie. W przedszkolach może pojawiać się Unia Leszno, może pojawić się też Grupa „Katyń”.

Oczywiście lepiej jest żartować niż płakać, ale nie mają państwo wrażenia, obserwując narrację historii we Wschowie, że jest jakiś niekontrolowany przechył na wschód? Że lada dzień ucieleśnimy tezę, wyczytaną gdzieś w sieci, że II wojna światowa rozpoczęła się 17 września 1939 roku od ataku Armii Czerwonej na Polskę, a do 17 września Wehrmacht prowadził na naszym terytorium bliżej niesprecyzowane ćwiczenia?

Zatrzymuję się na chwilę przy tym pytaniu i – jak to często bywa – wysyłam szkic znajomej. Mam czasami takie wrażenie, że wariuję i potrzeba mi świadomości, że nie jestem sam w swej percepcji.

Cezura roku 1945 to (jak pewnie już pewnie kiedyś Tobie wspominałam) sprawa, która mnie w naszej lokalnej pamięci również irytuje. Sądzę, że wieczornica w Lapidarium równa się zdezawuowaniu historii ludzi i miejsc, którzy byli tu przed nami. To, że taka wieczornica akurat odbędzie się w tym miejscu to swoiste kuriozum. Samo zestawienie słów ‚ofiary wschodu’ nie daje nadziei, że będzie to widowisko o charakterze pojednawczym, łączącym miejsca i ludzi, a będzie kolejnym wypominaniem krzywd. Wspominanie tzw. ofiar wschodu pośród grobów osób, których rodziny musiały stąd odejść jest co najmniej niesmaczne (w końcu najświeższe groby są z lat 40 ubiegłego wieku). No chyba, że te niemieckie rodziny też są ofiarami mitycznego Wschodu – przyjechaliśmy, bo nam Wschód kazał i wzięliśmy, co było. Nie nasza wina, wina Wschodu. Tym samym mamy zero poczucia winy i odpowiedzialności. I poczucia przyzwoitości, niestety – pisze do mnie przyjaciółka a ja wiem, że właśnie takich słów mi brakowało.

Dzieci z Grupy „Katyń”, zakładnicy strażników „ofiar wschodu”, już uczą się, że w Polsce, we Wschowie, najważniejsza jest wszelaka celebracja tragedii. Koszmarne pomniki, blask pochodni, patriotyzm sytych czasów. Polska ponownie Chrystusem narodów. Zdradzona o świcie. Ofiara wschodu.


Post Navigation