Frakcja Wyrzutowa

Obalamy burmistrzów od 2010r ;)

Archive for the tag “s.o.s Wschowa”

Maksymalny poziom trudności

13 stycznia 2016 roku. 14 miesiąc rządów odnowy we Wschowie. Skrzyżowanie ulic Nowa i Garbarska. W oczy rzuca się barierka ochronna i garb zwalniający.

20160113_131215 20160113_131224 20160113_131230

Nie rzuca się? A no właśnie

Jest listopad roku pańskiego 2014, a więc tuż tuż przed wyborami samorządowymi. Któż tak z pasją i zaangażowaniem pisze do elektoratu tymi słowami

barierka nowaTo oczywiście obecna radna Emanuela Stanek – Juśkiewicz

barierka nowa 1

Czy jest próg zwalniający? Czy zamontowano barierkę ochronną? Czy bezpieczeństwo i jakość życia została podniesiona?

Czy to takie trudne?  Biorąc pod uwagę miniony czas i fakt, że pani Emanuela jest z grupy rządzącej Wschową, sprawa musi być ekstremalnie trudna.

Oczywiście takie swobodne podchodzenie do deklaracji wyborczych w tym przypadku, to mały kaliber wobec przerzucania spłacania długów Wschowy na przyszłe kadencje samorządu. Między sprawami o różnej wadze jest przecież jeszcze miejsce na danie ciała w wielu deklarowanych programowo obszarach np.

Wiemy jednak, co chcemy zrobić w pierwszej kolejności:

GOSPODARKA:

– doprowadzimy do zwiększenia udziału lokalnych przedsiębiorców w pracach wykonywanych na terenie gminy, chronić będziemy, w ramach obowiązujących przepisów lokalny rynek;

BUDOWNICTWO MIESZKANIOWE:

Braki na rynku mieszkaniowym są tak duże, że będziemy inicjować oraz wesprzemy każde działanie zmierzające do poprawy zarówno w mieście, jak i na wsi poprzez:

– tworzenie budownictwa komunalnego, partnerstwo publiczno-prywatne w tym zakresie oraz aktywne pozyskiwanie developerów;

EKOLOGIA:

– nie dopuścimy do dalszej degradacji środowiska naturalnego, ani do inwestycji zagrażających zdrowiu mieszkańców;

– będziemy wspierać działania proekologiczne.

POLITYKA SPOŁECZNA:

– zniesiemy opłaty związane z dłuższym, niż pięciogodzinnym, przebywaniem dziecka w przedszkolach samorządowych, co będzie wymierną pomocą dla młodych rodzin z terenu gminy Wschowa i pozwoli im np. na większe zaangażowanie zawodowe;

– w porozumieniu z mieszkańcami przeanalizujemy zasadność utrzymania Strefy Płatnego Parkowania, jej obszar oraz system opłat;

– zmienimy godziny pracy urzędu, aby korzystanie z niego nie wiązało się dla mieszkańców z koniecznością brania dnia wolnego lub zwalnianiem się z pracy.

Pamiętajmy, że mówimy tu o środowisku, które szło do wyborów podobno z gotowymi rozwiązaniami, kreując się na fachowców w dziedzinie reanimacji samorządu. Nie ma mowy więc o taryfie ulgowej, o wyśmiewanej (i słusznie) postawie – przez pierwszą kadencję uczymy się.  

Jeśli mamy więc problem z drobnostkami takimi jak barierki czy progi zwalniające, to nie dziwmy się, że w bardziej skomplikowanej materii jest jak jest.

 

 

 

 

Reklamy

Jak dzieci w piaskownicy

„Słynny” tekst Grabieżcy przeczytałem z zażenowaniem, które towarzyszyło mi niestety wielokrotnie przy czytaniu tekstów Stowarzyszenie Odnowy Samorządu.  Myślałem, że przyłączenie się do tego środowiska Danuty Patalas znacząco podniesie poziom merytoryczny tej organizacji. Gorzko myliłem się, a w błędzie utwierdza mnie następny beznadziejny, niepotrzebny i banalnie populistyczny ich tekst Wychodzi na to samo.  Po prostu szkoda, że na własne życzenie strzela się takie baboki i daje paliwo dla obozu władzy. Szkoda, mimo że teoretycznie powinna cieszyć mnie sytuacja w stylu – gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. 

Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych, to optowałbym za świadomym sabotażem kampanii. Oto bowiem nie rozmawiamy o konkretach, a słuchamy, jak rajdy po kieszeniach uprawiają dwa, niegdyś współpracujące ze sobą środowiska, przerzucając się epitetami jak dzieci w piaskownicy.

W ten weekend zaś obejrzałem kontratak panów Grabki, Wardeckiego i Zaczyka  na zw.pl.

Dla mnie Krzysztof Grabka, jako burmistrz Wschowy, mógłby zarabiać nawet 50 tys. zł miesięcznie ( jeśli na taką wysokość pensji pozwalało by polskie prawo). Oczywiście mówimy tu o sytuacji, w której Wschowa przez 12 lat jego rządów jest miastem dobrze rządzonym. A tak po prostu nie jest. Pisząc to, odczuwam delikatny smutek, albowiem wielokrotnie zaznaczałem, że ja – Krzysztof Owoc, dwukrotnie głosowałem na obecnego burmistrza.

Jedyny bowiem kontekst, w jakim rozpatruję uposażenie urzędników jest taki, że oceniam, czy płaca ich jest adekwatna do poziomu świadczonych przez nich usług. I jeśli chodzi o władze naszego miasta, absolutnie pensje przebiły jakość. Nie wyobrażam sobie więc, że nowy burmistrz miałby zaczynać kadencję z tak wysokimi poborami. Warto dodać w tym miejscu, że absencja chorobowa jednego z naszych włodarzy (serdeczne życzenia powrotu do zdrowia) paradoksalnie pokazuje, że jest pole do manewru w modelu zatrudnienia na samym szczycie naszej gminy. I to pod względem zarówno zarobków, jak i stanowisk.

Całkowicie inną sprawą są zarobki prezesa wschowskiej Spółki Komunalnej. Inną, albowiem, jako mieszkańcy Wschowy, nie wiemy absolutnie nic o jej sytuacji finansowej. Novum dla nas wszystkich jest informacja, która pada z ust prezesa Zaczyka, podczas Rozmowy Przy Szklance Wody, że Spółka podpisała jakiś kontrakt na łączną kwotę 50 mln złotych, a profity dla nas (100 % udziałów gmina Wschowa) to kilkanaście milionów. Powiem państwu, że taka kwota robi wrażenie i zaglądajcie państwo do skrzynek pocztowych, ponieważ filozofia Spółek Komunalnych powinna być taka, że zysk przeznacza się na inwestycje lub na obniżenie obciążeń mieszkańców. Powstaje też pytanie, po co środowisko skupione przy wschowskiej władzy wystawia na burmistrza Krzysztofa Grabkę (minus 30 mln zł w kasie miasta, zbliżenie się o włos do granicy możliwego zadłużanie miasta), a nie prezesa Zaczyka, który  potrafi zarabiać miliony ? 

Kanonier Jerzy Wschowski

Każdy nowy nr gazety Stowarzyszenia Odnowy Samorządu „Nasze Wschowskie Sprawy” wydarzeniem jest.  Tą regułę potwierdza nr 27, który właśnie ukazał się na stronie stowarzyszenia.

W tekście „Swedwood albo śmierć”  Jerzy Wschowski daje kolejny raz wyraz swojej trosce o miasto. Tym razem chodzi o szeroko rozumiany rozwój miasta naszego kochanego (troska Jurka o miasto jest tak wielka, że pisze używając pseudonimu. Ot taka nowa miejska partyzantka. No pasaran i te klimaty).  Rozwój, który wg. słów autora, byłby zupełnie w innym miejscu gdyby nie brak kompetencji Wydziału Promocji i Rozwoju. Wschowski widzi też braki, polegające na nieumiejętności wytyczania kierunków, przeprowadzania konkursów na naczelników czy też zatrudniania fachowców  przez burmistrza Wschowy.

Każdy tekst ma oczywiście swoją konstrukcje i tak tekst Wschowskiego zaczyna się od małego prztyczka w nos dziennikarza zw.pl Adama Muszkiety – „Swedwood albo śmierć” na takie sformułowanie trafiłem przeglądając wschowskie portale. Autorem artykułu
opublikowanym na blogu, umiejscowionym na portalu zw.pl jest Adam Muszkieta. Szkoda, że autor tekstu w „Podsumowaniu tygodnia” nie pociągnął tego wątku dalej. Nie wiem, czy jest to efekt autocenzury, wszak trudno ukrywać oczywiste związki pomiędzy portalem a władzami miejskimi, ……..  by na końcu wytargać za uszko zarzucając redakcji Ziemi Wschowskiej skrzętne milczenie w temacie wizyty przedstawicieli Swedwoodu we Wschowie w dniach ostatnich.

Drogi Jurku. Co ty za pierdoły piszesz ? 🙂

Oczywiste są związki Naszych Wschowskich Spraw z władzami miejskimi. Na 6 stronie bieżącego numeru waszego organu prasowego jest tekst Miłosza Czopka, który jest obecnym vice burmistrzem i członkiem zarządu S.O.S.  Vice burmistrzem odpowiedzialnym za sprawy promocji i rozwoju. Mimo to jego nazwisko w Twoim tekście nie pada ani razu. Autocenzura spowodowana związkami z władzą miejską ?

Nie można się oprzeć wrażeniu, że tekst pana Wschowskiego to przygotowanie artyleryjskie przed zmianami kadrowymi w UMiG. Postulat zawarty w tekście – Skromnie zatem podpowiadam, że trzeba promocji zabrać „rozwój” i pomyśleć, co z tym fantem zrobić. – może być zapowiedzią „desantu” fachowców z dziedziny rozwoju z szeregów S.O.S. Trudno bowiem sądzić, że Przemysław Kuchcicki to jedyny talent w szeregach odnowicieli samorządu.

 

Plastuś z pazurkami

Chwalebna jest w życiu równowaga i zawsze to samo oblicze

Cyceron

Czytając sprawozdanie Marka Cieślakowskiego z okazji trzeciej rocznicy istnienia Stowarzyszenia Odnowy Samorządu nie sposób nie zauważyć, że ani razu nie pada w nim nazwisko drugiego vice burmistrza.

Prezes S.O.S lekkim piórem kreśli opowieść, jak to jego stowarzyszenie realizowało swoje cele statutowe w 2011 roku, całkowicie pomijając najważniejsze wydarzenie w historii swej organizacji, jakim niewątpliwie było przyjęcie przez ówczesnego prezesa Miłosza Czopka propozycji burmistrza Krzysztofa Grabki by dołączyć do teamu rządzącego miastem.

A przecież w  ten oto sposób S.O.S uzyskał, mimo żółtej kartki od wyborców,  szansę na realizowanie statutowych założeń na szczeblu „centralnym”, a ostatnio „skierował”  przewodniczącego  klubu swoich radnych do największej placówki kulturalnej powiatu, by dbał o jej wizerunek i zbierał fundusze na jej działalność.

Wraz z możliwością realizacji w większym czy mniejszym stopniu propozycji artykułowanych np. podczas ostatnich wyborów samorządowych, na barki Stowarzyszenia Odnowy Samorządu spada też część odpowiedzialności za wyniki pracy „swoich” ludzi we władzach miasta.

Myślę że członkowie S.O.S maję tego świadomość. Może z tego powodu mimo, że nie zaszły żadne fundamentalne zmiany w funkcjonowaniu naszego miasta, zaprzestano agresywno- wyborczych felietonów opisujących Wschowę jako miasto na dnie przepaści, sprowadzone tam ręką rządzących, że też wspomnę cykl artykułów  Niespełnione nadzieje, niespełnione obietnice.

Dziś na próżno szukać tego rodzaju publicystyki na stronach www S.O.S, czy też na łamach Naszych Wschowskich Spraw. Akcja w stylu „stanowisko dla radnego Kuchcickiego” została by piórami redaktorów stowarzyszeniowej gazety potępiona w czambuł. Teraz dominuje raczej problematyka pomiaru pomników przyrody przez przytulanie się do nich, otwieranie zamkniętych parkingów połączone z obserwacją porostu traw, czy też anonimowe rozważania na tematy wszelakie prowadzone przez niejakiego Jerzego Wschowskiego plus nostalgiczne oczekiwanie na wiosnę. Czasami  wrzuci się  kamyczek do ogródka władz powiatowych, no ale tam „desant” odnowicieli nie dotarł, więc jeszcze można.

Pamiętam na przykład, że w 10 nr Naszych Wschowskich Spraw ukazał się artykuł Marka Cieślakowskiego pod bojowym tytułem „Wschowa się (ro)zwija”. Gorąco namawiam dzisiejszego prezesa aby przy okazji np.  rocznicy objęcie przez Miłosza Czopka stanowiska pochylił się nad Wschową z taką samą pasją  jak w tym tekście i przeprowadził analizę czy coś się zwija czy rozwija.

Obawiam się, że na takie teksty przyjdzie nam czekać do następnej elekcji, gdy znów S.O.S rozwinie sztandary opozycji starając się jak najwięcej ugrać na swoim wyniku wyborczym.

Post Navigation