Frakcja Wyrzutowa

felietony by Krzysztof Owoc ( Creative Commons )

Archive for the tag “S.O.S”

Bijące serce partii

Aby zrozumieć swoisty fenomen stylu felietonów na stronie Stowarzyszenia Odnowy (?) Samorządu, przytoczę państwu pewną anegdotę, powiedzmy, że z sąsiedniej gminy.

Pewien radny, który na początku pewnej sesji przepraszał za tekst swojego autorstwa, tak ponoć tłumaczył się osobie, którą przepraszał – Oddaję tekst do publikacji, lecz publikowany jest tekst inny. Tekst z agresywnymi wstawkami, które nie są mojego autorstwa. Dopisuje je pewien urzędnik, który trzyma pieczę nad propagandą campingu władzy. 

Uzbrojeni w taką wiedzę możemy zasiąść do lektury tekstu, prawdopodobnie Dawida Techmana, Zmiany w komisjach rady miejskiej – Tego się należało spodziewać. Totalna opozycja reprezentowana we wschowskiej radzie miasta i poza nią, swoimi działaniami do żywego przypominająca zachowania do tych, które możemy oglądać w telewizji postanowiła skorzystać z posiadanej większości i wyrzucić z funkcji przewodniczących komisji w radzie Helenę Nikolin (Nasza Wschowa Nasz Samorząd) i Przemysława Kuchickiego (radny niezależny).

Gdzie te czasy, kiedy totalna władza, zasilona przez Przemysława Kuchcickiego (i całkiem przypadkiem w tym samy czasie dostał od was posadę plus stołek w komisji) zmieniała wiceprzewodniczących rady i próbowała odwołać jej przewodniczącą. Przypomnę panu Techmanowi, że po odwołaniu (nie wyrzuceniu) ich ze stanowisk, panowie Kowalczyk i Buczek zmienili miejsca i przeszli do wykonywania obowiązków szeregowych radnych bez rozdzierania szat. Zaprawdę powiadam, że po tej histerii, jaka zapanowała po zmianach w radzie, w którą wpisuje się tekst Dawida Techmana, odrywanie środowiska NWNS od przysłowiowego koryta będzie wyjątkowo dramatyczne.

Warto jeszcze dodać, że tak serdecznie opłakiwany przez cyngla NWNS ex-przewodniczący komisji jest jednocześnie specjalistą ds. promocji w CKiR i, jak rozumiem, miał promować m.in. Burning Sun Festiwal. Musimy przyjąć takie założenie, inczej wyszło by na to, że jego stołek bez wypełniania jakichkolwiek obowiązków służbowych, byłby po prostu defraudacją publicznych pieniędzy. Proszę więc o odpowiedź na następujące pytanie – Kiedy pan Kuchcicki wypowiadał się krytycznie o swojej pracy w Centrum jako przewodniczący komisji? Już sam fakt, że możemy postawić takie pytanie, uświadamia miastu i światu, jaką patologię polityczną stworzyliście i opłacaliście naszymi pieniędzmi. Tak, tak, pamiętam, że podobna sytuacja była za Grabki i głównym aktorem na scenie demolowania samorządu również był pan Kuchcicki. Pisałem o tym wielokrotnie i to wasz jest wstyd, że znów muszę o tym pisać.

Na ich miejsce sojusz Krzysztofów Grabki i Owoca wsparty tradycyjnie nie mającymi swojego zdania, Zwyczajnymi Razem powołał Agnieszkę Nachaj i Krzysztofa Owoca. Zmiana o tyle dziwaczna, że do poważnej pracy powołano radnych, którzy są w ścisłej czołówce przodujących pod względem nieobecności w pracach rady. Nikt nie wie, jak słynny „tropiciel afer” we wschowskim samorządzie, przodownik pod względem rozmaitych doniesień, pracujący dotychczas w komisji rewizyjnej i na wszystkich możliwych obszarach szukający „haków” na Miłosza Czopka, przeistoczy się w konstruktywnego radnego, który szybko udowodni, że to jemu a nie P. Kuchcickiemu należy się przewodnictwo komisji zajmującej się kulturą i sportem….

Nie znam i zapewne nikt nie zna żadnych przełomowych faktów z pracy w komisjach pani Nikolin czy pana Kuchcickiego. Nie pamiętam nawet, kto był ich odpowiednikiem w poprzedniej kadencji. Tak po prostu pracują komisje. Pisanie, że ktoś musi sobie zasłużyć na przewodnictwo w komisji, rozumiem, że sprowadza się to do rytuału oddania pokłonu trójcy Patalas, Czopek, Przybylski.

Pan Techman piszę, że szukam „haków” na pana wiceburmistrza. Jak żywo przypomina mi to słowa polityka poprzedniej władzy, który w podobny sposób wyrażał się o ówczesnej opozycji. Dla mnie jako obywatela nie ma znaczenia, kto obecnie rządzi w gminie. Nazwisko na drzwiach urzędu może mile łechtać tylko urzędnika. Dla obywatela ważna jest kontrola władzy, niezależnie od tego, skąd ta władza pochodzi. Niestety przysłowia się w większości spełniają i władza potrafi zmienić człowieka w sposób, który odbija się na jednostce. Pisanie, że Owoc szuka na kogoś „haka”, sugeruje wręcz osobisty kontekst sporu, który niewątpliwie jest, ale nadawanie mu charakteru osobistego, to raczej echo wewnętrznej megalomani niż opisywanie rzeczywistości.

Specjalnie też dla pana Dawida Techmana przedstawiam proces tropienia afer we wschowskim samorządzie made by Owoc:

  1. 28.09.2017 Sesja Rady Miejskiej Wschowa. Wiceburmistrz Czopek oznajmia, że komisja ds. weryfikacji propozycji do WBO jednogłośnie zatwierdziła 40 projektów do głosowania. (Na pewno po sesji radny Kuchcicki podszedł do pana Czopka i wytłumaczył mu, że jego projekty są błędne pod względem formalnym i muszą odpaść. Liczba 40 więc jest liczbą zawyżoną)
  2. 28.09.2017 Po sesji Rady Miejskiej Wschowa. Rozmawiam z członkiem komisji panem Krzysztofem Grabką, o co chodzi, bowiem wg doniesień prasowych ewentualnie 33 projekty spełniają warunki określone w regulaminie. Dowiaduję się, że urząd stoi na stanowisku, że nie można zidentyfikować podpisu na spornych projektach.
  3. 02.10.2017 Składam na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej pismo z prośbą o pilną kontrolę pracy komisji weryfikacyjnej, powołując się na doniesienia prasowe.
  4. 03.10.2017 Pan Miłosz Czopek na spotkaniu z Przewodniczącą Rady Miejskiej i Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej stwierdza, że nie ma możliwości weryfikacji nazwisk na spornych listach poparcia projektów.
  5. 03.10.2017 Wykonuję telefon do naczelnika Przybylskiego, starając się mu wytłumaczyć i uświadomić, że będzie złamana uchwała Rady Miejskiej jeśli dopuści się do procedowania projekty z wadami formalnymi.
  6. 04.10.2017 O godzinie 15:00 ma zebrać się komisja ds. weryfikacji, by podpisać protokół i oficjalnie ogłosić listę projektów do głosowania. O 9.23 wysyłam sms do radnego Kuchcickiego z prośbą, by wyjaśnił panom Przybylskiemu i Czopkowi, że wśród 10 podpisów, które popierają jego projekty, jest podpis mieszkańca gminy Szlichtyngowa i w związku z tym te projekty nie mogą zostać dopuszczone do głosowania. O 9.42 pan Kuchcicki inforumje mnie, że wyjaśnił wszystkie kwestie i prosił o wycofanie swoich projektów i temat uważa za zamknięty. 0 13.10 odbieram sms od naczelnika Przybylskiego, który informuje mnie, że do głosowania zostanie dopuszczonych 33 projektów. O 15:00 zbiera się komisja i podpisuje protokół.

Tu nie ma nic do tropienia. Was wystarczy uważnie słuchać i wyciągać wnioski.

Wybrzmiewa w tym tekście również nuta sugerująca, że na Radzie Miejskiej często mnie nie ma itp. Szanowny pan Techman oczywiście wie, że przez ostatnie 3 lata chodziłem np. na wspólne komisje, mimo że nie miałem takiego obowiązku i za nieobecność na nich nie będzie mi potrącane z diety radnego. Są oczywiście różne przypadki losowe (karne), które czasem wykluczają radnych z uczestnictwa i nigdy nie wnikam dlaczego. Takie jest życie. Sytuacja redaktora naczelnego Naszych Wschowskich Spraw musi być jednak wybitnie skomplikowana, skoro od ponad roku nie publikuje sprostowania, które mu wysłałem pocztą, mailem i via facebook.

Ostatni akapit tekstu pana Techmana to wypowiedz pana Miłosza Czopka. Naszego „nadurmistrza” nie ma co cytować. Zasadniczo mówi to same nonsensy od trzech lat. Warto przytoczyć jednak, jak został w tekście przedstawiony – (…) Miłosz Czopek, zastępca burmistrza Wschowy, prezes Stowarzyszenia Odnowy Samorządu, lider komitetu wyborczego Nasza Wschowa Nasz Samorząd.  🙂 🙂 podpowiadam dalsze: Przewodnia Gwiazda XXI wieku, Cudowny Przywódca, Naczelny Dowódca, Przewodni Promień Słońca, Najwyższe Wcielenie Rewolucyjnej Miłości Koleżeńskiej, Centrum Partii, Zawsze Zwyciężający, Dowódca z Żelazną Wolą i Ukochany Przywódca.

Reklamy

Kres anonimowości

Mam przed sobą 50. numer Naszych Wschowskich Spraw z tekstem Jerzego Wschowskiego Grabka mi nie przeszkadza, burmistrz tak 

Jerzy Wschowski, postać tajemnicza 🙂 i anonimowa, napisał dobry tekst. Widzę w nim echa tego wszystkiego, co mi wyszło spod klawiatury przez ostatnie lata, a przede wszystkim myśl, że zapewne mężami, żonami, ojcami czy matkami jesteście zapewne wspaniałymi, ale urzędnikami to już nie koniecznie. 

Jedyny problem, jaki mam z twórczością Jerzego Wschowskiego jest taki, że nie wiem, kto to jest. Przez lata „walki” opozycyjnej wiadomo już, co ja mam do S.O.S, a co S.O.S ma do mnie, do nas. Sytuacja myślę jest jasna i klarowna. Czasami, bolesny to fakt dla mego ego, gubiłem gdzieś moje życiowe motto ( jedno z ważnych, lecz nie najważniejsze ) – różnorodność jest tylko dobra.

Dziś, kiedy do wyborów samorządowych został rok, mam dla Ciebie Jurek taką małą sugestię. Czy nie uważasz, że pogląd obywatela na sprawy obywatelskie ma większą moc, gdy przedstawiany jest z otwartą przyłbicą? Że gdy jedna strona samorządowego sporu udziela wywiadów, pozuje do zdjęć, przecina, otwiera, banialuki opowiada, to po drugiej stronie nie powinien stać z imienia nazwiska, np. Jan Kowalski i mocą swych praw obywatelskich mówić: to mi się nie podoba, to trzeba zrobić lepiej, my, ja razem możemy zrobić to lepiej, prosimy o wasze poparcie?

Mogę się nie zgadzać, polemizować z tekstami Miłosza Czopka, Pawła Giezka czy Marii Stachowskiej, ale mają one jeden atut – są one podpisane przez realne osoby. Za opiniami, które wygłaszają, stoją oni. Tego u Ciebie Jurek mi brakuje, a mam wrażenie, że i czasem Tobie też.

Do listopada 2014 r., a więc do czasu następnego rozdania samorządowego, napiszemy Jerzy nie jeden tekst o Wschowie, o tym jak widzimy jej problemy, co i kto może być ich rozwiązaniem. Chciałbym, abyśmy mogli sobie kiwać głową, mam nadzieję, że im bliżej wyborów tym częściej, na ulicach czy w internetach, z uznaniem za dobrą robotę opozycyjną 🙂

220px-Man_silhouette.svg

Zabraknie Ci chomika

Nie czytaliście nowego numeru Naszych Wschowskich Spraw? Znaczy Burmistrz Samo Zło znów zabrał cały nakład z warzywniaka czy innego rzeźnika 🙂 🙂

Teksty o niecnych akcjach burmistrza są aż trzy. Płacze nad niegodziwością burmistrza Jurek Wschowski, który kończy swój tekst „głęboko rozczarowany” stwierdzeniem, że jest rozczarowany. (No ja pierdziele – szepczesz i zamykasz oczy. Tyle lat trąbią, z przerwami na branie od niego pieniędzy,  jaki to Grabka be, niedobry i dopiero jak im parę gazetek zwinie na spółkę z małżonką, to ogarnia ich rozczarowanie. Paranoja.) Niejaka Justyna szlocha również.

Za tytułową stronę robi wyznanie pani Ani, które znamy z postu Bohaterowie z organu, a jej wstrząsającą relację okrasza zdjęciowy collage z Krzysztofem Grabką jako kierowcą milicyjnego radiowozu.

Bardzo cieszy mnie ten błysk artyzmu ze strony S.O.S. Nie ma to jak prawica prawicę od milicjantów wyzywa 🙂 

Osobiście przeczytałem większość numerów NWS. Jeśli pamięć mnie nie myli, popełniłem ze dwa teksty na te łamy i zaprawdę powiadam wam, nie ma w nich nic takiego, by zabierać je skądkolwiek.

Z drugiej strony nie dziwi mnie snucie takich opowieści przez „sosowców”. Od miesięcy można bowiem obserwować rosnące, na bazie poczucia misji, w tym środowisku przeświadczenie o swojej nieomylności i wyjątkowości. Do tej układanki doszedł  teraz element „prześladowań”. 🙂  Całość, jeśli jesteś w środku, daje wrażenie silnego, liczącego się ośrodka – w tym wypadku opozycji.

Problem polega na tym, że z zewnątrz trąci to coraz większą paranoją. Opowieści, jak to ludzie chodzą po sklepach i dopytują się o gazetkę S.O.S -u, bowiem chcą poznać prawdę czy też anonimowe dziennikarstwo, które dla mnie nie buduje, a wręcz podkopuje ideę obywatelską, tworzą atmosferę miasta na granicy dyktatury i „wojny” domowej.

Taktyka robienia z siebie ofiar „prześladowań”. Opowiadanie pierdół o zabieraniu gazetek raczej nie skłania do poważnego traktowania S.O.S -u jako partnera do czegokolwiek teraz jak i w przyszłości.

Nie daj Bóg, że kanarek ucieknie czy chomik zdechnie, któremuś z szanownych redaktorów NWS. Niechybnie będzie w tym ręka siepaczy grabczyzmu.

Niestety  S.O.S wciąż nie może wrócić na tory działalności, która zaowocowała dobrym wynikiem Miłosza Czopka w wyborach samorządowych. Wygląda na to, że mistrzowski ( fakt faktem, że przeciwnik nie stawiał większego oporu ) manewr Krzysztofa Grabki, po prostu pokazał rzeczy takimi jakimi są. Marnością zwykłą.

 

P.S . Dla przypomnienia

Era tabloidów

Dojenie za pomocą miasta

Bohaterowie z organu

Pani Aniu, zwróciła się Pani do redakcji Naszych Wschowskich Spraw, gdyż była świadkiem sytuacji, która Panią zbulwersowała. Co się takiego wydarzyło?
Byłam w sklepie przy ulicy Niepodległości. Po chwili do sklepu wszedł burmistrz Grabka z żoną. Ustawili się w kolejce. Burmistrz zobaczył kolejne wydanie Naszych Wschowskich Spraw. Podszedł i zabrał wszystkie egzemplarze oprócz jednego. Nie wszystkie udało mu się chwycić.  Wyszedł ze sklepu i zaniósł je do samochodu. Po chwili wrócił i ponownie ustawił się w kolejce. Kilka tygodni wcześniej widziałam, jak jego żona zabrała ze sklepu wszystkie gazety.
Ile egzemplarzy zabrał w Pani obecności burmistrz Grabka?
Na pewno przynajmniej 20 sztuk.
Jak Pani myśli, dlaczego burmistrz zabrał ze sklepu NWS?
W gazecie ludzie czytają o fajnych pomysłach i akcjach. Opisuje ona również rzeczywistość Wschowy, a nie bajkę. Jest odważna. Pisze o nieprawidłowościach, zaniechaniach, błędach, bezmyślności i bezruchu. Burmistrz Grabka i jego współpracownicy są często bohaterami tych artykułów. Gazeta jest mu niewygodna, więc ją zbiera, aby ludzie jej nie czytali i nie dowiedzieli się, co tak naprawdę się dzieje i dokąd w wyniku jego rządów zmierza Wschowa.

fragment tekstu „Wstyd mi za burmistrza Grabkę!” – www.sos.wschowa.org.pl

No ręce opadają od czytania takich głupot. Świnia ten burmistrz po prostu. Jak nie zamęczy Miłosza Czopka podatkiem, to zgarnie mieszkańcom sprzed nosa gazetki. 

Ja natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że za działaniem żony a później męża stoją dobre intencje. Pani Zdzisia opowiadała mi jak sama była świadkiem, że wpierw żona chodziła po mieście i rozdawała gazetkę S.O.S a następnie chodził mąż.

Obydwoje mieli w oczach łzy. I poprzez te łzy, szlochali tak prosto z serca wręczając owe gazetki – oto dajemy wam tę odważną gazetę. Naszymi rękami zabraliśmy ją ze sklepu przy ulicy Niepodległości i przynosimy wam, by prawda trafiła pod strzechy. 

Pani Mariola opowiada natomiast, że burmistrz, u niej w progu, jak postać biblijna, padł na dwa kolana i wyciągając ku niej najnowszy numer gazety Stowarzyszenia Odnowy Samorządu, łkał – oh Czopku, Czopku czemu ja Cię zwolniłem. O miasto nieszczęsne skazałem cię na zagładę. Następnie chwycił panią Mariolę  za dłoń i z ogniem w oczach  zapytał– czy mi to pani kiedyś wybaczy ? 

Takie rzeczy się proszę państwa dzieją we Wschowie. Dobrze, że jest organ prasowy pod nazwą Nasze Wschowskie Sprawy. Dzięki niemu jest jeszcze nadzieja. Chwała wam panowie i panie z S.O.S. Chwała.

Fotografia pod tezę

47 numer Naszych Wschowskich Spraw już w sklepach spożywczych i innych punktach handlowych, a w nim dobry tekst Miłosza Czopka – Jak reanimować krwiobieg? Tekst ten pokazuje, że mimo paru „drobnych” różnic opozycja dzieli wiele opinii na temat bieżącego stanu Wschowy jak i na sposoby  wyjścia z niego.

Fajną cechą tego tekstu jest również to, że nie ma tam tanich populistycznych sztuczek w stylu – doi mnie Grabka podatkiem.

Mam jednak duże ale co do tekstu Wołyń 1943 podpisanego przez (pad). W sumie nie do samego tekstu, co do fotografii do niego dołączonych. 

Fotografia, którą zobaczą państwo poniżej, a która jest załączona do tekstu organu S.O.S nie ma nic wspólnego z mordami na Wołyniu

( proszę o kliknięcie w link do zdjęcia. Nie dość, że zdjęcie jest nie na temat, to jeszcze jest wyjątkowo  drastyczne – ZDJĘCIE TU )

Jest to lustrzane odbicie z zdjęcia z kartotek policyjnych dokumentujących zbrodnie Marianny Dolińskiej na jej dzieciach, która w nocy z 11 na 12 grudnia 1923, będąc w stanie obłąkańczym, zamordowała czwórkę swoich dzieci, wieszając je na drzewie.

Pierwsze publikacja tych zdjęć to rok 1928 w Roczniku Psychiatrycznym. A wyglądało ono tak.

( ponownie proszę o kliknięcie w link do zdjęcia. ZDJĘCIE TU )

W tekstach, które dotykają historii trzeba zachować wyjątkową dbałość jeśli chodzi o fakty. Wydaje mi się, że autor/autorka lub też ktokolwiek dobierał zdjęcia artykułu, ma minimalną wiedzę o Kresach Rzeczypospolitej.

Oczywiście redaktorzy Stowarzyszenia Odnowy Samorządu nie są w Polsce jakimiś wyjątkami. Zdjęcie to ( w wersji lustrzanego odbicia, z rysami, które układają się drut kolczasty ) często towarzyszy artykułom o rzezi wołyńskiej. Zapewne dlatego, że „idealnie pasuję” do opisów szaleństwa, które przeszło przez te tereny.

Post Navigation