Frakcja Wyrzutowa

felietony by Krzysztof Owoc ( Creative Commons )

Archive for the tag “swedwood”

Wschowski czerwiec 2014 roku

Początek czerwca tego roku we Wschowie powinien wyglądać zupełnie inaczej. W domach, przy grillach, na festynach powinien królować jeden temat – przyjęli cię do fabryki Swedwood, czy nie? W setkach wschowskich rodzin powinna panować radosna atmosfera, która charakterystyczna jest dla tych chwil,  gdy coś zmienia się w życiu na lepsze.

Oj działo by się też na lokalnym portalu zw.pl. Oczami wyobraźni widzę te reportaże z placu budowy. Te zdjęcia, na których władze miasta na czele z Krzysztofem Grabką wizytują, oglądają, łopaty wbijają. Przymykam oczy i widzę też teksty, które aż skrzą się od dobrze znanych nam fraz – na sukces Gminy Wschowa ciężko i wytrwale pracował zespół pracowników Urzędu Miasta i Gminy Wschowa kierowany przez burmistrza Krzysztofa Grabkę,to wielka szansa na rozwój naszej gminy i powiatu wschowskiego. Czekaliśmy na to długo, ale dziś możemy powiedzieć: Udało się ! 

Zaś komentarze tych, którzy dziś tak gorąco na forach tłumaczą pana Grabkę (Co do tego, że nie wybudowano fabryki ma Burmistrz? Sweedwood kupił tereny zadeklarował, że wybuduje fabrykę – z przyczyn ekonomicznych nie wybudował, bo mają mniejsze potrzeby i tyle, burmistrz nie mógł nic zrobić), że nic nie mógł wymóc na szwedzkim inwestorze, albowiem prywatne firmy mają swoje bilanse, aktywa, plany itp. lądowałyby w wirtualnych koszach, aby nie psuć faktu, że własnie dzięki niemu, pod jego kierownictwem, Wschowa pojawiła się na mapie świata jako miasto, z którego transporty z meblami będą wyjeżdżać do najdalszych zakątków Europy i świata.  

Oczywiście następne kadencje sypałyby się praktycznie z automatu i może nawet ogromne zadłużenie, które przecież powstało na poczet przyszłych wpływów z podatków płaconych przez Szwedów, w końcu przestałoby ciążyć miastu jak kotwica.

Rzeczywistość jest jednak jaka jest i jej bolesność świetnie rysuje informacja o tym, że burmistrzowie nasi plus przewodniczący rady wybrali się po prośbie (oni nazywają to konsultacjami)  do Ikei, by zapytać się, czy ewentualnie moglibyśmy odzyskać 6-12 hektarów gruntów na wypadek, gdyby ktoś faktycznie chciał inwestować we Wschowie.

Następnym elementem realności, i tekst poniżej dedykuje tym, do których trafiają tłumaczenie w stylu – kryzys, przyczyny ekonomiczne, jest gmina Orla z inwestycją o parametrach tak bardzo zbliżonych do niedoszłej wschowskiej inwestycji

 

 

Reklamy

Samozwańczy rzecznik prasowy koncernu Ikea

Trzeciego kwietnia tego roku Radio Zachód zamieściło na swojej stronie internetowej taki tekst okraszony nagraniem wypowiedzi burmistrza Krzysztofa Grabki – Władze Wschowy nie będą korzystały z prawa odkupu terenów inwestycyjnych od spółki Swedwood. Firma, która jest częścią koncernu Ikea, nie wywiązała się z umowy dotyczącej wybudowania na terenie miasta fabryki mebli. W takim wypadku poprzedni właściciel gruntu, jakim było miasto, mógł go odkupić. – Po konsultacjach z klubami radnych doszliśmy do wniosku, że będziemy czekać na lepsze czasy, kiedy inwestor zdecyduje się na rozpoczęcie budowy nowego zakładu – powiedział burmistrz Krzysztof Grabka. 

ODSŁUCHANIE WYPOWIEDZI —–> Wypowiedź Burmistrza

Samozwańczy rzecznik prasowy koncernu Ikea przemówił. Cóż daje mu wiarę w to, że koncern Ikea działający praktycznie na całym świecie w końcu wybuduje fabrykę na niezwykle atrakcyjnych (chyba cenowo) gruntach w gminie Wschowa? Ano wiara ta wynika z oświadczenia, które firma złożyła na okoliczność niedotrzymania wcześniejszych obietnic.

Hmmm, a więc jest tak, że burmistrz Grabka gorąco wierzy, że fabryka powstanie, albowiem profesjonalny „piarowiec” z megakoncernu napisał mu na otarcie łez parę miłych słów. Ja rozumiem, że taki pracownik szwedzkiej firmy na stanowisku w służbach prasowych musi zgadzać się i powtarzać do znudzenia oficjalną linię swojego pracodawcy, ale burmistrz miasteczka, które własnie zostało wystawione do wiatru chyba już nie.

W oparciu o wiarę burmistrza Grabki, opartą chyba o jakieś mistyczne podstawy, gmina po 18 czerwca tego roku straci możliwość odzyskania 61,5 ha uzbrojonego terenu pod inwestycje. Jeśli wykonamy takie działanie matematyczne, gdzie 5 250 000 to cena, za którą ziemię trzeba odkupić, a 2 100 000 to kara umowna ze strony Swedwood – koszt wykupu wyniesie nas 3 150 000 (proszę mi nie mówić, że nie mamy jako miasto pieniędzy, jeśli zamierzamy wydać milion złotych na bizantyjski remont pomieszczeń  w CKiR ). Czyli 51 tys. zł  za hektar ziemi uzbrojonej, gotowej do inwestowania. Oczywiście nie potrzebujemy tego terenu w całości, tak samo zresztą jak i Szwedzi. Przypomnijmy, że  ich fabryka  w Chlastawie to max 10-11 hektarów, a nowa siedziba Elektrobudu zmieści się na niecałych 5 hektarach. Można więc co do podziału gruntu spokojnie, merytorycznie się dogadać.

Pamiętajmy też, że dofinansowania uzbrojenia II strefy aktywności gospodarczej raczej nie będzie i jedyna uzbrojona ziemia pod inwestycje to ta, której właścicielem jest Swedwood, a gmina jeszcze przez chwilę może rościć sobie prawa. Niestety widzimy właśnie, jak polityka kładzenia uszu po sobie i powtarzania jak mantrę stanowiska pisanego w interesie megakorporacji pozbawia nas tych praw.

Tymczasem w innym wszechświecie, bez samozwańczych pracowników Ikei rośnie fabryka aż miło

3_by_adamkop-d7axoij 1_by_adamkop-d7axobu

Swedwood Stalowa Wola stan na  20.03.2014. Zdjęcia   Kopacz z skayscrapercity 

 

 

 

 

Nic się nie stało czyli nowy hymn

Zawiedziona jest też opozycja. Jak przyznaje jej lider, nie bije braw, bo władzy znów się nie udało. – Choć teoretycznie my powinniśmy się cieszyć – zauważa radny (…) – Jest jednak inaczej. To miasto ginie, a ludzie coraz bardziej narzekają. Jak mówi opozycja, jest zaskoczona informacjami z ratusza. – Dowiaduję się, że gmina chce sprzedać grunt w strefie tej firmie, a na nim powstanie coś dopiero za pięć lat – opowiada. – To niedopuszczalne. Może czas powiedzieć dość, odesłać tę firmę i znaleźć inne rozwiązanie. Według lidera opozycji w radzie miejskiej, ludzie są rozczarowani. – Burmistrz narobił ludziom nadziei, a nic z tego nie wyszło – zauważa. – Na te setki miejsc pracy wschowianie bardzo liczyli. Przedsiębiorcy także spodziewali się korzyści z obecności giganta, liczyli na jakieś zlecenia od niego – nie nie, to nie jest opinia radnego z klubu opozycyjnego w sprawie szwedzkiej katastrofy z roku 2014. To słowa dzisiejszego wiceburmistrza Stanisława Kowalczyka z roku 2009 tuż po nieudanym przetargu na tereny inwestycyjne.

Wciąż, mimo że na brodzie sypie się siwy włos, zadziwia ta ludzka zdolność adaptacji do warunków otoczenia. Jak bowiem nie można dziwić się i z  niedowierzaniem kręcić głową, gdy słyszysz relacje ze spotkania władz Wschowy z radnymi, podczas którego burmistrz Grabka w takim tonie komentuje sytuację na rynku pracy w naszym mieście – Te trzysta miejsc pracy i tak by nie uratowało rynku pracy we Wschowie, a po za tym jak pan myśli, ile by ci Szwedzi ludziom płacili. Najniższą krajową proszę pana, więc i tak by ludzie do pracy na zachód wyjeżdżali.

Myślałem, że w polityce lokalnej widziałem już wszystko. Jednak ten „festiwal” odwracania kota ogonem, swobodnego interpretowania dokumentów, to powtarzanie ja mantra nic się nie stało, sukces. Ikea, koncern ogromny, kiedyś zbudują, to po prostu przerasta moje pojęcie. 

Parafrazując tragicznego klasyka wschowskiej opozycji, napiszę jeszcze raz. To niedopuszczalne. Może czas powiedzieć dość, odesłać tę firmę i znaleźć inne rozwiązanie. Zegar tyka i pozostało już tylko 5 miesięcy, by władze  zaczęły zachowywać się jak strażnicy interesu gminy, a nie jak rzecznicy prasowi grupy Ikea.

Skoro burmistrz Grabka już wie, że można korzystać jednocześnie z dwóch form zabezpieczenia, które wpisano w akt notarialny sprzedaży terenów inwestycyjnych, to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której decyduje się on na skorzystanie tylko z jednej z nich, czyli z opcji z pozoru bezpieczniejszej,  wygodnej, wręcz klinicznej – kary finansowej.  Władze naszej gminy muszą przecież, gdzieś po maskami pewności z konferencji prasowych, zdawać sobie sprawę, że istniej bardzo duże prawdopodobieństwo, że owa kara nie wpłynie na konta gminy w określonych w umowie terminach.

I co wtedy jako mieszkańcy, bez pieniędzy z kary, bez najmniejszej kontroli nad 60 hektarami uzbrojonych terenów inwestycyjnych, usłyszymy od władzy? Że sukcesem jest, że nie płaci nam Ikea, bo przecież mogła nam nie płacić firma z Koziej Wólki, że Wschowa jest świetnym miejscem do inwestowania, a lokalna administracja ze swojej strony zrobiła wszystko na tip top? 

A jednak się kręci czyli kryzys liczony zyskami

Była to prawdziwa ofensywa grudniowa burmistrza Grabki. Skomasowany atak 🙂 Konferencja prasowa, Informator Samorządowy, ekskluzywny wywiad w zw.pl. A wszystko to w temacie Swedwoodu. W temacie tłumaczenia ludowi, że to mimo wszystko sukces jest.

Rozmowa w zw.pl zaczyna się standardowo dla linii obrony burmistrza, czyli stwierdzeniem, że sam fakt sprzedania ziemi Szwedom sukcesem Wschowy jest i że żadne słowa krytyki tego nie zmienią. Hmm…. Doskonale pamiętam te głosy rozsądnej części naszego miasta, która przytomnie w 2009 roku uspokajała nastroje mówiąc, że sprzedaż ziemi (po poniesieniu niemałych kosztów przez gminę, która ją scalała) to dopiero początek. Następnym etapem będzie wywiązanie się z ustaleń zapisanych w akcie notarialnym. W którym o dziwo były wpisane kary w razie klęski, czyli ktoś zakładał klęskę ;), i finałem, SUKCESEM, będzie fakt zatrudnienia przez Swedwood ludzi i wypłacenia im pensji.

Nudzi mnie, już nie irytuje, to ciągłe powtarzanie przez burmistrza ckliwej historii, że na początku o nadzianego Szweda walczyło kilka, kilkanaście gmin z całej Polski, a on wybrał nas albowiem najlepiej się zaprezentowaliśmy. To tak jak by oszukana panna młoda, zostawiona przed ołtarzem, okradziona z majątku swego i swej rodziny, pocieszała się, że wykiwano właśnie ją.

Słuchając Krzysztofa Grabki, który wspomina te piękne dni gdy „uwiódł” część koncernu Ikea, przed oczami mam obraz tych wszystkich miejscowości, które przegrały ze Wschową. Zapewne dziś to miejsca iście postapokaliptyczne, gdzie ludzie zjadają ludzi, walcząc o byt. Tak ich to niepowodzenie złamało. Szczególnie, że  czasie oczekiwania na Szweda Wschowa kwitła.

Żenujący jest również fakt powtarzania przez burmistrza naszego miasta, że do tej pory ze strony inwestora padały same zapewnienia o chęci realizacji projektu w ramach terminów ustalonych w umowie sprzedaży terenów inwestycyjnych. No albo jesteśmy poważni albo niepoważni. Przecież już na początku 2012 roku było wiadomo, że fabryka w terminie nie powstanie i zwracał na to uwagę na sesji Rady Miejskiej radny Fabian Grzyb. Wtedy burmistrz potraktował to jako czarnowidztwo mimo, że minimum wiedzy o procesach pozwoleń, zezwoleń czy uzgodnień w kraju nad Wisłą nie pozwalało na radosny lub naiwny optymizm burmistrza Grabki. Ciekawe jest też to, że mimo tego w studio przed kamerą siedzi człowiek, który uparcie twierdzi, że ziemia jest płaska, a raczej nie doczekamy się 20 paru minut wypowiedzi radnego, który zgodnie z prawdą przypominał, że jednak się kręci.

Czy ja panie burmistrzu mówię, że to pana wina, że fabryka Swedwood nie powstanie ? Nie. I mówię to dlatego, że każdy rozsądny człowiek wiedział, że nie ma pan nic do gadania, jeżeli chodzi o decyzję prywatnej firmy. Jednak nie przeszkadzało to panu wręczyć nagród pieniężnych pana pracownikom, wydać Informatora Samorządowego, ogłaszając wielki sukces pod swoim przewodnictwem, a wszem i wobec ogłaszać, że wyjątkowa mądrość obecnej administracji sprawi, że będą miejsca pracy. Minimum 300. 

Jest jednak coś takiego jak odpowiedzialność polityczna. Odpowiedzialność za to, że 4 lata siedzieliście i zachwycaliście się swym „SUKCESEM” sprzedaży ziemi części koncernu IKEA. Odpowiedzialność za to, że od czerwca 2014 roku w kieszeniach tych  300 pracowników, licząc po 1500 zł na rękę wypłaty (przypomnijmy, że to plan minimum ) nie zostaje 450 000  zł miesięcznie, a rocznie 5 400 000  zł, które to mogłyby zasadniczo zmienić to miasto. 

Na koniec tylko przypomnę jedną rzecz, wobec odmieniania przez pana Krzysztofa Grabkę, w imieniu grupy IKEA słowa kryzys, słowa inwestora z 2009 roku wypowiedziane zaraz po zakupie ziemi w naszej gminie – – Fabryka może być gotowa wcześniej niż do 2014 roku. – To termin ostateczny, ale nie będziemy pewnie tak długo czekać. Dzisiaj nie składamy deklaracji, bo to trudny czas kryzysu – wyjaśnia W. Waligóra. 

I pozostańmy jeszcze w temacie kryzysu, który, jak tłumaczy nasz burmistrz, nie pozwala sprzedawać mebli w ilości takiej, by otworzyć zakład we Wschowie – Największy detaliczny sprzedawca mebli ogłosił w poniedziałek, że jego zysk netto za ubiegły rok fiskalny wzrósł o 3,1 proc. w stosunku do poprzedniego okresu rozliczeniowego. 

Bądź dumny gdy kiwnie cię sama IKEA

Konferencja prasowa burmistrza Grabki w temacie szwedzkiej katastrofy

A więc jest tak – jeśli Szwed chce budować fabrykę to jest to burmistrza sukces, a jeśli Szwed nie chce stawiać fabryki, to nie jest to burmistrza wina. Logiczne? 

Po prostu śmieszą mnie zapewnienia burmistrza, że wobec takiej a nie innej sytuacji ze szwedzkim inwestorem z jeszcze większym zapałem gmina weźmie się do szukania inwestora do strefy inwestycyjnej nr 2. No przecież o tym, że nie będzie realizacji inwestycji IKEI we Wschowie wiadomo było od dawna. Każda taka operacja ma swój określony czas realizacji, wynikający z prawa polskiego, i czas jej rozpoczęcia tak aby zmieścić się w terminie zapisanym w akcie notarialnym już dawno minął. Dlaczego wtedy już nie działano, aby pozyskać innego inwestora? Dlaczego władze miasta tak długo celebrowały i jednocześnie bez wątpliwości kwitowały komunikaty ze strony inwestora.

A najciekawiej jest, gdy burmistrz mówi o wykupie ziemi stwierdzając, że gmina nie ma 5 mln z groszem gotówki, by odkupić ziemię od Swedwood, a po drugie nie ma pewności, że znajdzie się inwestor na grunt, który wróci do macierzy. A jaka pewność jest, że tworzona za około 4,5 mln owa druga strefa inwestycyjna okaże się sukcesem? Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, który wieszczyłem kiedyś, że Wschowa będzie miała dwie strefy inwestycyjne. szwedzką i polską. Obie puste.

I jeszcze podobno fajne jest to, że to w trąbę zrobiła nas właśnie IKEA, ponieważ wygląda na to, że to zaszczyt jest, jak tak duża i znana firma cię w konia robi. 

Wróćmy jednak do tematu odkupu tych 65 hektarów z rąk IKEI. Doskonale pan burmistrz Grabka wie, że szeroko rozumianej wschowskiej lewicy nie było w 2009 roku wśród tych, którzy narzekali, że Grabka i spółka tanio szwedowi ojcowiznę sprzedali. Rozumieliśmy wtedy wagę i potencjalne korzyści tej inwestycji. Dziś kiedy wiadomo, że nic z tego nie będzie, jest po prostu szansa na odkup tanio gotowej, uzbrojonej strefy inwestycyjnej.

Burmistrz Grabka mówi też, że wykup ziemi przed upływem 5 lat automatycznie pozbawia nas odszkodowania albowiem Szwed może powiedzieć – hola, hola panie burmistrz my możemy taką fabrykę wybudować w sekund pięć, a tak pan ziemię odkupił i nie mogliśmy w te sekund pięć pokazać, jak budujemy szybko i sprawnie.  I odszkodowanie się nie należy.

No ja bym tak łatwo się nie poddawał. Tu dobrego prawnika trzeba. Prawnika i jeszcze dwóch rzeczy. Gotówki, której gmina nie ma i deklaruje, że mieć nie będzie, ale cały czas pamiętamy, że na drugą strefę kasa jest i chęci walki, tu i teraz.

Bardzo mi przykro, ale opowiastki o tym, że w II dwóch, trzech mniejszych inwestorów, a w I za kilka lat rośnie nam ogromna fabryka Swedwoodu, brzmią dziś jak bajanie dla grzecznych dzieci, a nie jak wizja burmistrza. Takie rzeczy to można było opowiadać w 2009 roku. Bolesna prawda jest taka, że gdzieś nam prawie 5 lat uciekło. W tym czasie nie patrząc na kryzys, z kolan powstała Nowa Sól, a tacy nasi sąsiedzi jak Wolsztyn – machają nam na pożegnanie. 

Na koniec wróćmy do jasnej i czytelnej deklaracji, jaką złożył nam dziś burmistrz Krzysztof Grabka. To nie moja wina, że Szwedzi postanowili tak a nie inaczej. To ich wina, kryzysu wina, ale nie moja wina.

Cofnijmy się do stycznia 2012 r. i zastanówmy się nad słowami naszego włodarza – Jeżeli jednak w 2012 roku inwestycja w naszej strefie się rozpocznie i za rok, półtora powstanie tam zakład, który zatrudni kilkaset osób, to będzie odpowiedź, co pan burmistrz zrobił. Jeśli tak się nie stanie, to też będzie odpowiedź, co zrobiłem, choć nie sam, bo nie używajmy takiego demagogicznego podejścia. Bo burmistrz nigdy nie działa sam. Jest też spora grupa współpracowników. Ale oczywiście kwestia odpowiedzialności w związku z bezpośrednimi wyborami jest jednoosobowa i ja przed tym nie kryję głowy.

Po obejrzeniu powyższego materiału video, mam poważne wątpliwości co do tego krycia głowy.

Post Navigation